Opis konstrukcji
W czołgu TTD są dwie niekonwencjonalne rzeczy: pierwsza to jego
nazwa (o tym w dalszej części opowieści), a druga związana jest z umieszczeniem
amunicji do armaty. Naboje armatnie umieszczono tradycyjnie w niszy wieży
czołgu, czyli miejscu najbardziej narażonym na ostrzał przeciwnika. Aby
zabezpieczyć załogę przed eksplozją własnej amunicji, oprócz standardowo
grubszego opancerzenia wieży, zastosowano nietypowy układ podawania nabojów.
Część, w której znajduje się amunicja odzielona jest od reszty pancerną
płytą a naboje są podawane automatycznie przez małe okienko, przy czym
nie musi być ono otwierane przez ładowniczego w celu pobrania amunicji.
Jest to pierwsze tego typu rozwiązanie w świecie.
Kolejną ciekawostką jest możliwość montowania dwóch różnych typów luf kalibrów:
120mm i 140 mm (nad armatą 140 mm toczą się ostatnio dość ciekawe spory).
Poza tym czołg TTD nie wyróżnia się niczym specjalnym. Rozmieszczenie
załogi jest standardowe (czterech żołnierzy: kierowca z przodu w oddzielnym
pomieszczeniu, pozostali w wieży, czyli: dowódca, działonowy i ładowniczy),
standardowe jest również umieszczenie jednostki napędowej (z tyłu czołgu).
Jak już wcześniej wspomniałem interesująca jest nazwa pojazdu TTD,
czyli
Tank Technology Demonstrator, co tłumaczy się jako Demonstrator
Techniki Czołgowej.
poczciwego
brytyjskiego czołgu z drugiej wojny światowej: Centuriona (produkowanego
do 1962 roku w Wielkiej Brytanii). Tak daleko posunięta modernizacja była
spowodowana nałożeniem na RPA sankcji gospodarczych i embargiem na dostawy
broni. Jest całkiem prawdopodobne, że nie zaszłaby ona tak daleko, gdyby
nie pewne wydarzenia historyczne. Otóż Oliphanty były zazwyczaj
wykorzystywane do pokazów na defiladach celem demonstracji siły wobec słabszych
ekonomicznie i technologicznie sąsiadów. Z reguły taka demonstracja zadawalała
obie strony konfliktu.
starczało.
Oliphant
musiał
stanąć do walki. Zanim jednak do tego doszło trzeba go było do tego przygotować
i tak zaczęła się modernizacja tego czołgu. Tak więc wymieniono staremu
Centurionowi
silnik
- na silnik o zwiększonej mocy, wydłużono przy tym kadłub, bo nowa jednostka
napędowa za diabła nie chciała wleźć na miejsce starej. Zmiana nie ominęła
też zbiorników paliwa, których to pojemność uległa powiększeniu przez co
zwiększył się zasięg czołgu. Zmieniono oczywiście też uzbrojenie
Centuriona.
Starą armatę kalibru 88,4 mm zastąpiono nowszą 105 mm, którą uzupełniały
dwa karabiny maszynowe kal. 7,62 mm. Jeden z nich sprzężono z armatą, drugi
został umieszczony na stropie wieży obok włazu dowódcy.
Długo można by było jeszcze mówić o dokonywanych zmianach, wspomnę o jednej,
może nie najważniejszej, ale czegoś takiego nie posiada żaden inny czołg
świata. Mianowicie w kolejnej wersji czołgu oznaczonej jako Oliphant
1B dodano do wyposarzenia... wannę. Jest to kolejny dowód na dbałość
konstruktorów o drobne, ale jakże ważne przyjemności żołnierzy południowoafrykańskich.
Porzednim takim dowodem było skonstruowanie wozu "bojowego" oznaczonego
symbolem Samil, a służącego do transportu... piwa. Wracając do Oliphanta
dokonane
modernizaje uczyniły z niego czołg szybki, zwrotny i posiadający duży zasięg
operacyjny.