-
Całością plutonu. Jeden lub dwa czołgi
(niszczyciele czołgów) "oświetlają" cel, a pozostałe prowadzą do niego
ogień. Metoda ta jest oceniana jako bardzo efektywna przy ześrodkowywaniu
ognia.
-
Połową plutonu (parą). Jest to współdziałanie
dwóch czołgów (niszczycieli czołgów), z których jeden "oświetla" cel, a
drugi prowadzi ogień. Oba czołgi (niszczyciele czołgów) zmieniają automatycznie
swoje funkcje co 10-15 sekund. Metoda ta umożliwia dokładną obserwację
skuteczności ognia.
-
Pojedynczo poszczególne czołgi (niszczyciele
czołgów) samodzielnie "oświetlają" cel i prowadzą ogień. Metoda ta jest
stosowana głównie w walce ogniowej z przeważającym liczebnie wrogiem, lub
gdy nie jest możliwe kierowanie ogniem przez dowódcę plutonu. Zasadnicze
wady tego typu noktowizorów są następujące:
-
można :oświetlić" jedynie określone, małe
przedmioty terenowe;
-
demaskuje się własne położenie (pozycje,
stanowiska);
-
ograniczone pole widzenia utrudnia wykrycie
celu;
-
zasięg urządzenia odpowiada tylko połowie
zasięgu skutecznego ognia armaty czołgowej; jest to szczególnie niekorzystne
w przypadku wozów bojowych i wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych,
które w warunkach nocnych tracą możliwość prowadzenia skutecznego ognia
na odległość powyżej 2000 metrów (mgła, dym, opady atmosferyczne w znacznym
stopniu ograniczają efektywność noktowizorów aktywnych).
Z uwagi na powyższe wady noktowizorów
aktywnych, rejon działania wojsk wyposażonych w tego typu urządzenia należy
oświetlać przede wszystkim za pomocą pocisków artyleryjskich i innych środków
oświetlających. Dopiero jeżeli to nie wystarcza, można wykorzystywać noktowizory.
W niektórych państwach, jak np. w Szwajcarii i Szwecji, zrezygnowano z
tej generacji noktowizorów, montując na wozach bojowych 71 mm wyrzutnie
Lyran, służące do wystrzeliwania granatów oświetlających. Tym samym pododdziały
zmechanizowane same sobie oświetlają pole walki, nie demaskując własnych
pozycji.
Obecnie standardem w zachodnich czołgach
III generacji są zintegrowane dzienno-nocne systemy obserwacyjno-celownicze.
Montowany na stanowisku dowódcy przyrząd panoramiczny umożliwia skuteczne
wykrywanie celów w dzień, w nocy i w trudnych warunkach atmosferycznych,
także w czasie jazdy z zamkniętymi włazami. O tym, jak w znacznym stopniu
panoramiczne urządzenia obserwacyjno-celownicze wpływają na możliwości
bojowe, specjaliści zachodni mieli okazję przekonać się podczas ćwiczeń
Canadian Army Trophy '89, w których jedyne wyposażone w nie Leopardy-2
Bundeswehry wygrały z amerykańskimi Abramsami M1, przeciwnie, niż to miało
miejsce w latach wcześniejszych. Szerokość pola widzenia w niektórych z
urządzeń tego typu osiąga 30 stopni. Układy optyczne tych przyrządów są
na ogół zamocowane obrotowo i umożliwiają obserwację otoczenia czołgu w
zakresie 360 stopni. Z uwagi na zmienne powiększenia i dużą dokładność
stabilizacji (błąd średni rzędu 0,1 miliradiana) dowódca może również w
czasie jazdy skutecznie wykrywać cele na dowolnych odległościach znajdujących
się w granicy zasięgu skutecznego ognia (do około 3000-4000 metrów). Przyrząd
obserwacyjno-celowniczy dowódcy na ogół sprzężony jest z urządzeniem do
prowadzenia ognia w nocy, w którym w wozach II generacji jest noktowizor
aktywny, względnie pasywny, a w wozach III generacji -termowizor. Obraz
z niego może być na ogół wyświetlany również w celowniku celowniczego lub
działonowego.
TROCHĘ
HISTORII
Przełomem
w niemieckich osiągnięciach w dziedzinie broni pancernej było opracowanie
nocno-noktowizyjnych celowników czołgowych, których prototypy powstały
w zakładach AEG już w 1939 roku! Jak to zwykle bywa z nowościami nie spotkały
się one z dużym zainteresowaniem ze strony Wehrmachtu. Dopiero niekorzystna
sytuacja na frontach II wojny światowej pokazała niemieckim wojskowym potrzebę
posiadania takiego celownika i spowodował uruchomienie produkcji. Ogółem
Niemcy wyprodukowali około 1000 egzemplarzy celownika nocno-noktowizyjnego
aż 7 typów przeznaczonych zarówno dla różnych typów wozów bojowych, jak
i m.in. dla karabinka automatycznego MP-43 typu Vampire.
Podstawowym
typem był celownik Sperber (krogulec) montowany od końca 1944 roku na niektórych
czołgach typu Pz.Kpfw.V Panther.
W podstawowym wariancie
zapewniał on (w warunkach całkowitych ciemności) osiągnięcie zasięgu ognia
skutecznego rzędu 600 metrów. Jest to dokładnie tyle, co celownik noktowizyjny
naszego najnowszego czołgu z lat dziewięćdziesiątych PT-91 Twardy!!! Zasięg
ten można było zwiększyć instalując mocniejszy reflektor- oświetlacz podczerwieni
na innym wozie bojowym. Rolę tą miały pełnić transportery opancerzone Sd.Kfz.251
Uhu (sowa).
Z dostępnych
obecnie informacji wynika, że sprzęt ten zastosowano bojowo tylko raz i
to dopiero 9 kwietnia 1945 roku. W nocnych walkach koło miejscowości Wietersheim
nad Wezerą kilka zaledwie Pz.Kpfw.V Panther zdziesiątkowało broniącą przyczółka
mostowego kompanię czołgów brytyjskich.