Sztuki "walki"
Nasz wysłannik spotkał poszukiwanych przez nas zawodników w wieku przedemerytalnym
nieopodal przystanku PKSu, gdzie wyluzowani na ławce łapali zapewne ostatni
oddech przed czekającymi ich sparingami.
Oto zapis wywiadu wraz z komentarzem Naszego Wysłannika:
-My som spragnione -usłyszałem, nim jeszcze skończyłem się przedstawiać. Jeden z fajterów ubrany w kolorowy dres made in China i wysokiej klasy obuwie sportowe w postaci mokasynów z Turcji, dał mi do zrozumienia, że bez napojów dopingujących żadnego wywiadu nie będzie. Chcąc nie chcąc zakupiłem odpowiednią ilość stosownych trunków wzmacniających marki "Siara" i przystąpiłem do przeprowadzenia "interwju".
Nasz Wysłannik: -Wasza sława dociera już do Trójmiasta. Może panowie bliżej się przedstawią szerszemu ogółowi oraz zaprezentują swoje dokonania i możliwości.
-Możem sie i przedstawić, czemu nie? Ja jestem Szmergiel Stefan, hydraulik. Jestem mistrzem walki na ręce i różne takie, co wpadnie w ręce. My z kolesiamy som niezłe zabijaki, ja sam wymyślił psycho-motoryczny system walki "Rozbratel WSK".
NW: - Może mistrz przybliży nam o co chodzi w tym systemie?
Sz.S.: -No rozumie się. Kaj moi kolesie nie przychodzom mi z pomocom, a sytuacja ogólnie kiepska, to ja najsampierw sam uderzam się w głowe butelkom, czem wprawiam w zdziwienie przeciwników, poczem korzystając z zamieszania wskakuje na motór i chodu!
NW: -No tak, to wyjaśnia wszystko. A teraz może pan się przedstawi?
- Zdzisław Sprzęgło jezdem, XVIII dan w W-GAS-3 oraz jezdem posiadaczem czarnego psa.
NW: -Chyba pasa?
ZS: -Też.
NW: -Rozumiem. Tak wysoki stopień jaki pan posiada, mistrzu, musiał zapewne wymagać wielu lat ciężkiej pracy i treningu, aby dojść do takiej perfekcji!
ZS: -Co?
NW: -Nic, nic... Może teraz przedstawimy kolejnego "fajtera", który jak widzę ubrany jest w modną watowaną kufajkę oraz uzbrojony jest w bat woźnicy. Może przedstawi się pan, mistrzu, i wyjaśni, czy trzymany przez pana bat ma jakieś znaczenie w opracowanym przez pana systemie.
- Stanisław Prodiż, syn Józefa, na ringu mam ksywę Bat-Man. Ten oto bat to element konieczny w systemie walki, jaki opracowałem zeszłej jesieni, jak zbieraliśmy kartofle z pola z somsiadem.
NW: -Czy może pan objaśnić nam na czym polega ów system?
SP: -System nazywa się "Końbat 56". Nie mogę nic więcej powiedzieć, bo aktualnie jezd on wdrażany do 2 Pułku Wozów Drabiniastych w Kościerzynie.
NW: -Tak, rozumiem. Pozostaje nam czwarty mistrz, ekspert, rodzimy karate-męt, uczesany w modną fryzurę a'la piłkarz niemiecki: z tyłu fale, z przodu grzywki brak, no i wąsy. Jak się pan nazywa?
-Pawlacz Antoni, ekspert.
NW: -Co mistrz uprawia?
PA: -Kartofle, jak Stasiek, buraki...
NW: - Nie, nie. Chodzi nam o sztuki walki. Więc jaką sztukę walki mistrz uprawia?
PA: -No, różne. Kung-fuj, także Kung-Fu-Shit, Ze-łba-Go, Wryja-Go, Stek-Won-do...
NW: -Może sumo?
PA: -Cóś pan! Sumo nie przyszło! Trza było ćwiczyć!
NW: -Tak, to jasne. A ten czarny pas, co on oznacza?
PA: -Nic.
NW: -Jak to nic? Nie trzeba być aż tak skromnym, coś musi oznaczać.
PA: -Nic nie oznacza. Obcisnąłem się, bo te białe szarawary mnie spadują...
NW: -Chciał pan powiedzieć "kimono"?
PA: -Kimono też mnie spaduje, więc się obcisłem, bo nie będę z gołą du...
NW: -Oczywiście! Czy znalazł się już jakiś godny pana przeciwnik?
PA: -No jeszcze nie, ale wczoraj taki jeden obrzęp twierdził, że nie wepcham się przed niego po piwo...
NW: -I wepchał się pan?
PA: -No a co? I trzech moich kolesiów też.
NW: -A on co?
PA: -A on był sam.
NW: -Rozumiem. Przy dobrym opanowaniu techniki walki ilość przeciwników nie gra roli.
PA: -No pewnie.
NW: -A teraz zgodnie z wcześniejszą obietnicą, mistrz Pawlacz chcąc zaprezentować swój talent i kunszt wytrąci swojemu partnerowi z baru, pardon, z ringu, papierosa trzymanego przez niego w ustach. I zrobi to nogą! Uwaga! Zdzisław Sprzęgło wkłada papierosa do ust... Gotów?!...Już!
ZS: -Łojezuuuu!!!