Porucznik Iwan Szełochwostow

  

Miałem wspaniałego przyjaciela, poznaliśmy się w Moskwie...
Prowadziłem zajęcia taktyczne dla grup bojowych jednostki antyterrorystycznej VITYAZ. Ivan był dowódcą jednej z grup oficerskich obecnych na  treningu. Od samego początku zauważyłem sposób w jaki zwracał się do swoich podwładnych. Mimo że od niektórych  był młodszy wiekiem, słuchali się go jak ojca. Wania odwzajemniał im to zaufanie, wielokrotnie przerywał mi zajęcia abym coś po raz kolejny powtórzył i dokładnie sprawdzał czy jego ludzie wszystko zrozumieli.
    Następny termin treningu wypadał nam na 28.10.2002 roku w ośrodku treningowym AT pod Moskwą. Nie przewidywaliśmy wtedy absolutnie, że 26.10. on i jego ludzie będą odbijać zakładników w Teatrze na Dubrovce. Do Moskwy przyjechałem wcześniej niż planowałem ( ze względu na szturm na Teatr ) i muszę powiedzieć szczerze, iż byłem przekonany o tym, że zajęcia zostaną przełożone na inny termin. Legenda rosyjskiego antyterroryzmu - płk. Siergiej Iwanowicz Lysiuk - potwierdził mi jednak, że zajęcia odbędą  się planowo a jego chłopcy już dawno doszli do siebie. To był bardzo pracowity tydzień, w którym po raz kolejny Iwan był oficerem wyróżniającym się jako łącznik między mną i grupami bojowymi obecnymi na zajęciach.
    Następny raz spotkaliśmy się na zupełnie innym gruncie - 25.12.2002 w Moskwie było święto Sił Specjalnych - Wania i jego ludzie byli oficjalnie odznaczani za udział w ratowaniu zakładników na Dubrovce, ja byłem zaproszony jako gość honorowy,  jedyny cudzoziemiec w gronie prawie tysiąca Antyterrorystów z jednostek ALFA, WYMPIEŁ, VITYAZ, oraz wielu innych służb specjalnych.

 

    To zdumiewające, jak ludzie z tych jednostek w tym kraju są zjednoczeni ze sobą, jak szczęśliwi byli widząc kolegów z innych służb wiedząc, że wcześniej byli w różnych rejonach konfliktów na świecie.  Z Iwanem na tym święcie wiele razy rozmawialiśmy o przyszłych naszych zajęciach, o taktyce, o wielu innych sprawach. Podczas tego święta, wręczono również pamiątkowy Bordowy Beret rodzicom zmarłego żołnierza, który zabezpieczał odwrót grupom bojowym AT VITYAZ podczas jednej z operacji - żołnierz ten niestety zapłacił najwyższą cenę. To była bardzo podniosła chwila.
 


 
  
  ( Moskwa 25.12.2002 )
Podczas tego święta, koledzy z AT V powiedzieli mi, że 11 stycznia 2003 roku, wyjeżdżają na operacje bojowe do Czeczenii. Życzyliśmy sobie nawzajem szczęścia z nadzieją na jak najszybsze ponowne spotkanie...
 
Na początku lutego zadzwonił do mnie płk. Lysiuk z charakterystycznym przywitaniem " Sława Specnazom, Smiert Terrorystom," następnie dodał : " Wania nie żyje, zginął by ratować innych".
 

                                                              
                                                                        ( 25.12.2003. Iwan, M. Kossek, oficer Grupy "Nietoperz" GRU, Oficer FSB )
 
    Niedługo później byłem już w Moskwie aby dowiedzieć się szczegółów tej operacji i złożyć kwiaty na jego nagrobku w bazie jednostki.  Do dnia dzisiejszego jednak jestem pod ogromnym wrażeniem jego bohaterskiej śmierci. To samo ze wszystkich stron słyszeli jego rodzice, z którymi rozmawiałem. Byli również obecni na selekcji do VITYAZ w październiku 2003 roku, a mnie tam odznaczano. Jego rodzice są dumni, że ich syn służył w AT i tym bardziej napawa ich dumą fakt w jaki sposób Wania ratował ludzi do końca Swoich chwil...
 
    Ja również jestem dumny, że miałem takiego człowieka na zajęciach oraz, że miałem możliwość obserwowania jak się zachowuje bohater zanim stanie się prawdziwym Bohaterem.
 

                                                                                                     Porucznik Iwan Szełochwostow  
 
    Żołnierz Kadrowej Jednostki Antyterrorystycznej "WITYAZ"   Wojsk Wewnętrznych Rosyjskiej Federacji. Odznaczony pośmiertnie Złotą Gwiazdą Bohatera Federacji Rosjyjskiej za wysadzenie się w powietrze (kiedy skończyła się amunicja) razem z 14 Bojownikami Czeczeńskimi, co umożliwiło jego żołnierzom wyrwanie się z okrążenia i wyniesienie dwóch rannych. Wcześniej jego oddział bojowy został ostrzelany z obiektu, który miał szturmować z granatników przeciwpancernych. To właśnie spowodowało straty w jego oddziale, dodatkowo zostali wzięci w ogień krzyżowy. Wania, po tym jak mu się skończyła amunicja, postanowił pertraktować i poddać oddział, zostawił broń i poszedł rozmawiać z dowództwem Bojowników Czeczeńskich  - jako oficer i dowódca. Po wejściu do ich sztabu, zdetonował ładunek awaryjny który miał na sobie pod ubraniem... w ten sposób dał szansę swoim ludziom do ucieczki. Szansa została wykorzystana...

 

Marcin Kossek
- instruktor zagranicznych oddziałów AT


oprac. szakal
Copyright (C) Marcin Kossek, 2003


Wszystkie artykuły zamieszczone na serwisie GDL wyrażają opinię ich autorów, nie zawsze zgodną ze zdaniem i opinią twórców strony WWW.
    W sprawach spornych między Czytelnikami, a Autorem artykułu, twórcy strony WWW zachowują niezależność.