Polityka Bartosz Odorowicz

Robotyzacja i rewolucja technologiczna w US Army,
a przyszła polityka międzynarodowa
Stanów Zjednoczonych

Żołnierze US Army testujący system Land Warriors

   W 2008 roku wejdzie do służby w armii amerykańskiej pierwsza z sześciu lekkich brygad nowego typu. Będzie ona dysponować niespotykanymi dotąd możliwościami w zakresie szybkiego przerzutu na miejsce konfliktu, autonomiczności, rozpoznania, mobilności i siły ognia.
 

Jej  wyposażenie mają stanowić pojazdy FCS (Future Combat System) znajdujące się obecnie w fazie prototypu (niedługo odbędzie się przetarg) oraz rozpoznawcze i bojowe roboty mówiąc precyzyjniej: zdalnie sterowane pojazdy wielozadaniowe . Do tej kategorii kwalifikować się będą zarówno małe (wielkości aktówki) roboty rozpoznawcze dla drużyn piechoty, bardzo przydatne w terenie zurbanizowanym, jak i pełnowymiarowe, bezzałogowe wozy bojowe czy bezpilotowe statki powietrzne różnej wielkości. Zmieni się także wyposażenie osobiste każdego żołnierza. Otrzymają oni, opracowywane w programie Land Warrior, nową broń osobistą i indywidualne systemy monitorowania pola walki. Nawet szeregowiec będzie od tej pory wiedział o dokładnym położeniu wojsk własnych i rozpoznanych jednostkach przeciwnika. Jednocześnie nowe rodzaje broni (hipersoniczne rakiety przeciwpancerne, nowego typu działa i pancerze) pozwolą tym lekkim, pozbawionym ciężkich czołgów, jednostkom, na nawiązanie skutecznej walki z czołgami podstawowymi przeciwnika. Opracowano także nowe rodzaje wysoce inteligentnych, sterowanych min przeciwpiechotnych, będących znakomitym środkiem defensywnym. Do tego dochodzi jeszcze wszechobecne w amerykańskiej doktrynie wojennej wsparcie lotnicze.
Wszystko to pozwoli na znaczne zredukowanie liczby żołnierzy takich brygad, przy utrzymaniu, lub nawet zwiększeniu siły ognia i możliwości bojowych w porównaniu do współczesnych związków taktycznych o podobnej wielkości. Warto także wspomnieć o prowadzeniu zaawansowanych prac nad bronią unieszkodliwiającą – np. emitorami fal dźwiękowych, które byłyby bardzo przydatne przy obezwładnianiu wojsk przeciwnika, nie czyniąc jednocześnie żadnych ofiar w ludziach. Podobnym przykładem mogą być tu tzw. bomby grafitowe , użyte już w Jugosławii przeciwko serbskiej sieci energetycznej.
    Struktura i wyposażenie tych jednostek będzie oczywiście przystosowane do natychmiastowego przerzutu w każdy punkt globu, zarówno drogą lotniczą, jak i morską.
   

    W stosunkach międzynarodowych stosuję się zasadę, że posiadane środki nie powinny wyznaczać rodzaju prowadzonej polityki zagranicznej, a jedynie zwiększać jej możliwości w osiąganiu wcześniej wyznaczonych celów. Reforma, właściwie rewolucja technologiczna w US Army spowoduje, że amerykańscy decydenci uzyskają zupełnie nowe i przez dłuższy czas unikalne w skali światowej możliwości oddziaływania na sytuację międzynarodową. Wymieńmy kilka czynników, które pojawią się po wejściu do służby lekkich brygad ze sprzętem FCS:
Zmniejszy się liczebność kontyngentu ludzkiego we wszelkich operacjach. Mniej amerykańskich chłopców wyjeżdżać będzie na operacje wojskowe poza granice kraju. Ponadto wielu z nich będzie jedynie operatorami sprzętu, a nie frontowymi piechurami . Straty w ludziach po stronie amerykańskiej będą więc jeszcze mniejsze niż dotychczas.
Wprowadzenie ekonomicznych, tanich w utrzymaniu i użytkowaniu automatycznych środków bojowych, zaowocuje zmniejszeniem się kosztów wszelkich operacji bojowych.
Zwiększy się szybkość reakcji wojska na sytuacje wymagające użycia sił zbrojnych poza granicami kraju. W połączeniu z siecią baz amerykańskich na całym świecie, pozwoli to na prawdziwie natychmiastowe reagowanie.
Zmniejszy się jednak możliwość współpracy (interoperacyjność) US Army z armiami sojuszników z NATO. Nowe rodzaje pocisków, rakiet, wszelkiego sprzętu, supernowoczesne systemy łączności i znacząco większe możliwości bojowe spowoduje, że jakieś większe kontyngenty europejskie (może poza brytyjskim) staną się dla Amerykanów raczej obciążeniem, niż pomocą w ewentualnej akcji (nie mówię oczywiście o dodatnych, politycznych skutkach uczestnictwa Europy w takiej operacji)
Operacje wojskowe US Army zmienią się w swoiste gry komputerowe – taka wojna sprzed monitora może owocować brakiem jakichkolwiek emocji (strachu, gniewu ale też i współczucia, litości) u żołnierzy obsługujących zdalnie sterowany sprzęt w stosunku do lokalnej ludności i braku właściwego rozeznania w istocie sprawy i sytuacji
Opracowanie w/w broni unieszkodliwiającej znacznie zmniejszy lub zgoła wyeliminuje śmiertelne ofiary w operacjach typu peacekeeping
Rozwijane będą nowe sposoby obrony przed potęgą US Army – wszelkiego typu zakłócanie i elektroniczne obezwładnianie zdalnie sterowanego sprzętu.

 

   Jakie będą skutki pojawienia się powyższych czynników dla przyszłej amerykańskiej polityki zagranicznej?
Przede wszystkim decyzje o ewentualnej akcji zbrojnej będzie amerykańskiej administracji podejmować zdecydowanie łatwiej. Ewentualny opór społeczny, związany z poczuciem szafowania krwią naszych chłopców , który ostatnio bardzo się zmniejszył, ulegnie już być może całkowitej redukcji. W konfliktach ginąć bowiem będą głównie roboty zamiast żołnierzy US Army. Koszt operacji wojskowej także powinien być niższy, a łatwość przerzutu lekkich brygad zachęci do ich używania we wszelkich punktach zapalnych naszego globu. Mówiąc w skrócie: użycie wojska będzie znacznie łatwiejsze (tańsze i bardziej bezbolesne) niż dzisiaj. Dodatkowo opracowanie owej broni unieszkodliwiającej , nad którą pracują przecież nie tylko Amerykanie, ale także Japończycy i Europejczycy, znacznie zmniejszy liczbę ofiar wśród ludności cywilnej a nawet wojsk przeciwnika, co może ułatwiać późniejsze porozumienie (ale nie musi!).
Przykład: Talibów lepiej było jednak wyeliminować ), bądź przyczyniać się do spadku napięcia wśród lokalnej ludności. Jeśli dotychczas mówiło się o operacjach chirurgicznych (podczas których to chirurg był bezpieczny, natomiast pacjentowi zawsze trochę krwawił...) to wraz z wprowadzeniem nowego rodzaju broni (czy to jeszcze broń?) mówić będzie można o swoistych seansach ze znieczuleniem miejscowym .
   Tu jednak, pojawiają się wg mnie pewne niebezpieczeństwa. Przede wszystkim dysponowanie tak skutecznymi i łatwymi w użyciu środkami, może zachęcić administracje do zbyt pochopnego dysponowania nimi, co stanowiłoby złamanie wspomnianej już w tym tekście dyplomatycznej zasady, że posiadane środki nie mogą determinować rodzaju polityki zagranicznej. Waszyngton może zacząć prowadzić bardziej stanowczą politykę wobec rogue states i domagać się od międzynarodowej opinii publicznej zezwolenia na interwencję w zbyt wielu przypadkach, bądź w przypadkach nie wymagających aż tak drastycznych – bądź co bądź – działań. Może zrodzić się poczucie, że wszędzie można wysłać wojsko, które załatwi w dużej mierze sprawę . Z jednej strony oznaczałoby to odwagę i zielone światło dla interwencji w konflikty w rodzaju tego w Rwandzie, czyli zwiększenie ilości operacji typu peacemaking, peaceenforcingpeacekeeping, natomiast z drugiej, wzrost szkodliwego poczucia amerykańskiej dominacji w świecie. Tak znaczne zaangażowanie będzie mimo wszystko dużo kosztować, bo choć same operacje będą tańsze, to będzie ich więcej. W ten sam sposób mogą także Amerykanie stracić większą liczbę żołnierzy.
    W przypadku braku zgody na interwencje, USA być może posuną się aż do marginalizacji znaczenia ONZ i legitymizacji ich poczynań na arenie międzynarodowej, choć ze względów polityczo-społecznych jak najbardziej nie powinny tego robić.

   Jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo, tym razem już stricte militarne. Skupienie się na wyposażeniu i rozwoju owych sześciu lekkich brygad może bowiem doprowadzić do marginalizacji znaczenia i spadku gotowości bojowej ciężkiego komponentu US Army. Należy podkreślić, że dyplomacja amerykańska tylko wtedy będzie mogła sobie pozwolić na użycie owych brygad, gdy ciężkie dywizje będą odpowiednio wyposażone i gotowe do przeciwstawienia się każdemu przeciwnikowi w pełnoskalowym, klasycznym konflikcie wojennym.
   Podsumowując można stwierdzić, że tylko od mądrości i rozwagi amerykańskiej dyplomacji zależy, czy rewolucja w US Army przyniesie Ameryce korzyści. FCS - Future Combat System

Zachęcam wszystkich do przesyłania swych uwag lub komentarzy na adres mojego e-maila (odorowiczb@2com.pl)
lub też do udziału w dyskusji na Militarnym Forum Dyskusyjnym.


                                                                                                  Bartosz Odorowicz
                                                             autor jest studentem III roku politologii na Uniwersytecie Gdańskim

Copyright (C) B. Odorowicz, grudzień 2002