![]() |

Postawa Francji wobec konfliktu Ibrahima Rugovy z UCK w sprawie utworzenia
wspólnego rządu w Kosowie, była raczej odmienna od stanowisk pozostałych
krajów NATO, które starały się marginalizować polityczne znaczenie partyzantów
(zwłaszcza, że UCK nie było zachwycone planem pokojowym grupy G8), pierwszeństwo
dając Rugovie. Gdy w maju sytuacja stawała się coraz bardziej napięta i
obie strony wzajemnie oskarżały się o szkodzenie sprawie Kosowa, Francja
wyraźnie i aktywnie opowiedziała się za równouprawnieniem Rugovy i UCK.
Minister Vedrine powiedział 7 maja: UCK musi stać się siłą polityczną,
podkreśliwszy jednocześnie, że także Ibrahim Rugova z pewnością odegra
ważną rolę w przyszłym Kosowie. 27 maja Vedrine zaprosił Rugovę i Hashima
Thaciego do Paryża, w celu wypracowania jakiegoś wspólnego stanowiska obu
liderów. Przyznał jednocześnie, iż Quai dOrsay (tradycyjna nazwa francuskiego
MSZ) będzie zachęcać do jedności i współdziałania i oddaje się do dyspozycji
w celu zbliżenia stanowisk. Poprzez spotkanie obu panów - mówił rzecznik
ministra Vedrinea - chcemy przyczynić się do wzięcia odpowiedzialności
przez Kosowarów za ich polityczną przyszłość kiedy powróci pokój. Zarówno
Thaci, jak i Rugova zgadzają się co do ustaleń aliantów, w szczególności
co do rozmieszczenia sił pokojowych gwarantujących powrót uchodźców -
dodawał rzecznik. Wydaje się więc, że Francja miała znaczny udział przy
wymuszeniu (bo tak to chyba trzeba nazwać) zgody UCK na plan pokojowy grupy
G8 (a więc na obecność sił rosyjskich w Kosowie, pozostanie prowincji w
granicach Jugosławii, rozbrojenie partyzantów). Stąd brała się chyba źle
skrywana nieprzychylność (czasem wręcz wrogość) kosowskich Albańczyków
do francuskich oddziałów, które stacjonowały później w prowincji, czego
praktycznie nie doświadczyły oddziały brytyjskie, włoskie, niemieckie czy
amerykańskie.