|
Gen. Stanisław Maczek (1892-1994) |
Polski żołnierz walczy
o wolność innych narodów,
Lecz umiera zawsze z myślą
o Polsce.
Stanisław Maczek urodził się w 1892 roku na Kresach. Ukończył Wydział Filozofii
i Filologii Polskiej na Uniwersytecie Lwowskim. Jako student odbył przeszkolenie
w Związku Strzeleckim. Podczas I wojny światowej został wcielony
do armii austriackiej, służąc w pułku tyrolskim na froncie włoskim. W swoim
batalionie był jedynym oficerem Polakiem, a w takich sytuacjach Polacy
zawsze wyrastają ponad przeciętność. Z tego okresu wyniósł ogromne doświadczenie
walki w górach, które przydało się później w Karpatach i w Normandii ("Maczuga").
W 1918 roku wstępuje do tworzącego się Wojska Polskiego. W 1919-1920 roku
bierze udział w wojnie bolszewickiej. W latach międzywojennych był dowódcą
batalionu piechoty w 26 pp we Lwowie, potem rok jeszcze studiował w Wyższej
Szkole Wojennej. Był zastępcą dowódcy 76 pp i przez 5 lat dowodził 81 pułkiem
strzelców grodzieńskich. Dowódcą dywizji był w tym okresie generał Franciszek
Kleeberg, który był dla przyszłego generała Maczka wzorem. Ale jak sam
później napisał, uczył się i "od maluczkich, podwładnych". Jeśli do czegoś
dowódca Maczek się zabierał to robił to solidnie i gruntownie. Bez improwizacji,
w czym tak celują Polacy. Był przeświadczony, że bez względu na postęp
techniczny, wynalazki i ulepszenia, nie zmienia się w niczym psychologia,
że dowodzi się zawsze żywym, normalnym, przeciętnym człowiekiem, "którego
tylko specjalne okoliczności wynoszą czasem na wyżyny bohaterstwa".
Zawsze myślał o tym przeciętnym żołnierzu.
W 1938 roku Stanisław Maczek, już w stopniu pułkownika, otrzymuje dowództwo 10. Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej, tej jednostki, z którą (zmieniła później nazwę) zwiąże się na całe życie. Brygada ta była pierwszą jednostką tworzących się nowych sił pancernych Wojska Polskiego. Z tradycji była ona brygadą kawalerii, z istoty brygadą pancerno-motorową (600 maszyn). Jednostka ta pod dowództwem pułkownika Maczka szybko staje się chlubą całej armii polskiej, przodując w wyszkoleniu i szczycząc się wzorowymi żołnierskimi stosunkami. W 1939 roku 10. Brygada bierze udział w walkach z przeważającymi siłami wroga na południu Polski, stawiając czoło całemu XXIII Korpusowi Pancernemu nieprzyjaciela. 19 września po ataku sowietów na Polskę przekracza granicę węgierską, kończąc walki w obronie Polski i nie dając się pobić Niemcom. Pułkownik Maczek z żalem odnotowuje, że nie wszystkich ludzi udało się mu przeprowadzić. Taki był stosunek Maczka do żołnierzy.

Z Europy przedostaje się w przebraniu Araba do Maroka, a stamtąd przez Portugalię do Wielkiej Brytanii. Tutaj wkrótce otrzymuje dowództwo 2. Brygady Strzelców, następnie przemianowanej na 10. Brygadę Kawalerii Pancernej. W październiku 1940 roku otrzymuje za walki we Francji z rąk Naczelnego Wodza Krzyż Virtuti Militari IV klasy. W 1942 roku dowodzona przez generała Maczka jednostka zostaje przekształcona w 1. Dywizję Pancerną.
Na szlaku bojowym
Dywizja Pancerna bierze udział od samego początku w inwazji sił alianckich
w Normandii. Już 1 sierpnia 1944 zostaje przerzucona na wybrzeże Francji
w pobliżu Caen. Dowodzona przez gen. Maczka 1. Dywizja popisuje się zręcznym
manewrem pod Falaise/Chambois odcinając Niemcom drogę ucieczki na wschód.
Dywizja bierze do niewoli 5113 jeńców, niszczy 55 czołgów, 44 działa polowe,
38 samochodów pancernych i 207 pojazdów mechanicznych.
Straty
dywizji wyniosły 325 zabitych (21 oficerów), 1002 rannych (35 oficerów)
i 114 zaginionych. Stracono 140 czołgów, w tym 80 bezpowrotnie. Wśród potrzaskanych
niemieckich dywizji była 2. Panzer Division, z którą "maczkowcy" bili się
w 1939 pod Wysoką. Generał otrzymuje gratulacje od marszałka Montgomery'ego.
Pod Falaise, po dziesięciu dniach niezwykle ciężkich, krwawych walk, nie zapomni powiedzieć swoim oficerom: "Gdy idzie o życie i krew żołnierską trzeba nauczyć się skąpstwa".

Na całym szlaku bojowym 1. Dywizja Pancerna straciła prawie 5000 żołnierzy
(połowę stanu osobowego). Liczba zabitych i wziętych do niewoli Niemców
była czterokrotnie wyższa (ok. 20 000). Podobnie jak generałowi Andersowi,
tak i generałowi Maczkowi zarzucano, że nie oszczędzał życia swoich żołnierzy.
Straty w dywizji gen. Maczka były jednak nie większe niż w innych dywizjach
alianckich. Generał Maczek dał jedną odpowiedź: "Nie wolno się cofać
przed perspektywą strat, gdy nie tylko honor naszego narodu w grze, ale
i sprawa Polski, którą tylko czyn żołnierski utrzymywał na powierzchni.
A nie wypełnienie zadania aby strat nie ponieść byłoby zatraceniem tych
ogromnych wartości, które wytworzyła Polska walcząca w Kraju i na obczyźnie".
Generał Maczek został odznaczony m.in.: Orderem Wojennym Virtuti Militari klasy IV Krzyż Złoty, Medaille Commemorative Francaise de la Guerre 1939-1945, Order Wojenny Virtuti Militari klasy III Krzyż Złoty, Grand Officier de l'Ordre de la Couronne avec palme, Croix de Guerre 1040 avec palme, Order of the Bath Commander, Distinguished Service Order, Legion d'Honneur Commandeur, Croix du Guerre z palmą, Orde van Oranje Nassau klasy III i szeregiem innych odznaczeń.
Powojenne losy generała
Generał
Stanisław Maczek był światłym żołnierzem i zdawał sobie sprawę, co może
go spotkać w powojennej komunistycznej Polsce. Na propozycję powrotu do
Polski, o czym marzył od 19 września 1939 roku, odpowiedział odmownie.
Konsekwencją tego było pozbawienie go przez Polskę obywatelstwa polskiego.
Przyrzekł sobie wtedy, że nigdy nie powróci do kraju. Słusznie uznał, że
Polska została zdradzona przez sojuszników i stanowi satelickie państwo
sowieckie. Generał osiadł na stałe w Szkocji w Edynburgu. Ponieważ z powodu
zbyt krótkiej służby w angielskiej armii nie przysługiwała mu emerytura
angielska, a komunistyczna Polska się go wyparła, zmuszony był w podeszłym
już wieku pracować na utrzymanie rodziny. Podjął się pracy barmana w hotelu
"Learmouth" w Edynburgu. Nie czuł się tu nieswojo. Zachowywał zawsze uśmiech
i życzliwośc dla gości. Kiedy odwiedzali go jego żołnierze na przywitanie
strzelali obcasami. Generał był zawsze optymistą i człowiekiem, który lubił
się śmiać. Uśmiech ten kontrastował z jego zwalistą, potężną postacią w
skórzanej kurtce, którą nosił w czasie inwazji. W 80-lecie jego urodzin
wizytę złożył mu holenderski książę Bernard przywożąc ze sobą Brabancką
Orkiestrę Symfoniczną. Wcześniej generał Maczek został odznaczony wysokim
orderem DSO (Distinguished Service Order) i Orderem Łaźni przez Brytyjczyków
oraz Komandorią Legii Honorowej przez Francuzów.
Rzeczpospolita Polska była jak zwykle ostatnia. W 100 rocznicę urodzin
minister Szeremietiew zawiózł generałowi Order Orła Białego.
Po
śmierci Independent pisał: "był uosobieniem doskonałego
żołnierza, podkomendni nazywali go "Bacą", bo tak bardzo się o nich troszczył".
Po przeniesieniu jego grobu z Edynburga do Bredy, Holendrzy urządzili mu
wspaniały pogrzeb.
Wtedy w Polsce przypomniano sobie jeszcze raz o generale: przysłano orkiestrę
reprezentacyjną Wojska Polskiego...
Wygląda na to, że generał poświęcił całe swoje życie dla ulotnej pamięci
towarzyszy broni i uroku jednego pogrzebu.
powrót
na stronę główną:
http://www.greendevils.pl/