OPERACJE SPECJALNE
CEL: ABU DŻIHAD
MIEJSCE OPERACJI: SIDI BOU SAID - TUNEZJA
DATA: 16 KWIETNIA 1985
WYKONAWCA: SAYERET MATKAL

CEL:ZABIĆ ABU DŻIHADA


       Kiedy w kwietniu 1985 roku 20 palestyńskim komandosom nie udało się przeprowadzić akcji na ośrodek sztabowy armii izraelskiej w Tel Awiwie, gdzie mieli zabić m.in. Icchaka Rabina - ówczesnego ministra obrony Izraela, dla izraelskich służb specjalnych był to ostateczny sygnał do wykonania misji, w której miano zlikwidować odpowiedzialnego za nieudaną akcję palestyńczyków: Abu Dżihada, szefa operacji wojskowych Organizacji Wyzwolenia Palestyny. 
   Na Abu Dżihada został podpisany wyrok śmierci.

CEL:  
    Abu Dżihad  
        (prawdziwe nazwisko: Chalil Ibrahim Mahmud el-Wazir)- od dawna był celem numer 2 (po Abu Nidalu) dla izraelskich służb specjalnych. Informacje o nim zbierał Mossad - wywiad zagraniczny, Szin Bet - służba bezpieczeństwa i Aman - wywiad wojskowy. Abu Dżihad był jako planista osobiście odpowiedzialny za wiele akcji terrorystycznych. Był też współzałożycielem Al Fatah i głównym organizatorem powstania Palestyńczyków na zachodnim brzegu Jordanu i w Strefie Gazy. 
MIEJSCE:   
        SIDI BOU SAID 
        - ok. 20 km na północny wschód od centrum Tunisu. Najładniejsza miejscowosć w Tunezji, położona wysoko na skalnym płaskowyżu nad brzegiem Morza Sródziemnego. Miejsce znane od dawna jako wioska artystów, a jego sława została ugruntowana, kiedy to w 1914 roku przebywało tu 3 francuskich malarzy, którzy namalowali serię obrazów przedstawiających sceny z życia miasteczka. Nazwa miasteczka wywodzi się od XIII wiecznego sufisty, który osiedlił się tu po swojej pielgrzymce do Mekki.     
        Oprócz Abu Dżihada mieszkał tu też m.in. Abu Massen (Abbas) - szef wywiadu OWP oraz szereg innych ważnych osobistosci tej organizacji.    
.

do góry
GŁÓWNY WYKONAWCA:
SAYERET MATKAL
(Zwiadowcy Sztabu Generalnego)
         Czołowy izraelski oddział komandosów. Jest to elitarny oddział bezpośrednio podporządkowany szefowi sztabu generalnego. Przeznaczenie: operacje dywersyjno-rozpoznawcze najwyższego priorytetu, wsparcie bojowe działań wywiadu (zarówno Mossadu, jak i Amanu)oraz przeprowadzanie operacji antyterrorystycznych. Sayeret Matkal powstała oficjalnie w 1967 roku, ale są przesłanki, że oddział funkcjonował już w okresie lat 1950-60. W strukturze Sayeret Matkal jest zawarty specjalny zespół antyterrorystyczny oznaczony jako Jednostka 269. Zadaniem tego zespołu są przede wszystkim działania kontrterrorystyczne i uwalnianie zakładników.  

        Znanych jest niewiele przykładów działalności Sayeret Matkal, m.in.:  
    - 19 lipca 1969 roku komandosi Sayeret Matkal wraz z płetwonurkami marynarki wojennej dokonali rajdu na Zieloną Wyspę na Kanale Sueskim, w czasie którego zniszczyli stację radiolokacyjnbą i stanowiska artylerii plot;  
    - 9 maja 1972 roku (operacja Isotop 1) Sayeret Matkal odbił z rąk terrorystów z Czarnego Września samolot Boeing 767 belgijskich linii lotniczych Sabena;  
    - 26 czerwca 1972 roku w operacji Argaz Bet komandosi Jednostki 269. porwali 5 oficerów syryjskiego wywiadu, którzy planowali ataki dywersyjne przeciw Izraelowi (wymieniono ich później na 3 izraelskich pilotów);  
    - 10 kwietnia 1973 roku w operacji Wiosenna Młodość przeprowadzili rajd na kwaterę główną Czarnego Września w Bejrucie oraz fabrykę bomb dla terrorystów; w operacji tej byli wspierani przez 30 agentów Mossadu oraz komandosów marynarki wojennej;  
    - 3 lipca 1976 w operacji Piorun (Yonathan) w Entebbe w Ugandzie m.in. komandosi Sayeret Matkal uwolnili pasażerów samolotu linii Air France porwanych przez terrorystów;  
    - 16 kwietnia 1985 roku - likwidacja Abu Dżihada;  
    - 31 lipca 1989 roku - porwanie szejka Obeida;  
    - 21 maja 1994 roku - porwanie Al-Diraniego.  

        Sayeret Matkal wykonywał też działania odwetowe na Palestyńczykach odpowiedzialnych za porwanie i śmierć izraelskich sportowców na Olimpiadzie w Monachium w 1972 roku.



 
           Na początku marca 1988 roku agent Amanu, który przeniknął w szeregi OWP znalazł się w posiadaniu informacji o dokładnym miejscu pobytu Abu Dżihada, który znajdował się w luksusowej willi w Sidi Bou Said. Niedaleko, bo zaledwie 20 km od Sidi Bou Said, w Tunisie, znajdowała się główna siedziba OWP. Ustalenie miejsca pobytu Abu Dżihada nie było specjalnie trudne dla izraelskiego wywiadu, który w Tunezji miał ogromną ilość zakonspirowanych agentów. Niemal wszystkich wycofano wkrótce z Tunezji, aby zminimalizować przeciek informacji. 
            Służby specjalne zgromadziły olbrzymią ilość informacji, które mogły się  przyczynić do sukcesu misji. Znano dokładny rozkład dnia Abu Dżihada, zbudowano makietę jego willi w skali 1:1, płetwonurkowie z 13. Flotylli zbadali plażę w pobliżu Sidi Bou Said, a na izraelskim wybrzeżu stworzono niemal identyczne warunki, jak w miejscu, gdzie mieli lądować komandosi Sayeret Matkal. Podczas prób w makiecie willi akcja trwała 22 sekundy - mniej niż założyli planiści. 
            14 kwietnia na międzynarodowym lotnisku Tunis-Carthage wylądowała siedmioosobowa grupa agenntów Mossadu z libańskimi paszportami i doskonale udający libijskich turystów. 
            15 kwietnia dowódca Sayeret Matkal, który przybył do Tunezji również udając turystę, osobiście sprawdził przyszłe miejsce lądowania Sayeret Matkal. 

            W tym samym czasie w drodze na wybrzeże Tunezji znajdowały się 4 izraelskie korwety. Na ich pokładach znalazł się sztab operacji z dowodzącym misją generałem majorem Ehudem Barakiem - zastępcą szefa sztabu izraelskiej armii; szpital polowy; 2 łodzie szturmowe Cobra i śmigłowiec Bell 206. Łodzie szturmowe miały wspierać ogniem komandosów na plaży w przypadku ujawnienia ich obecnosci i wycofywania się, a śmigłowiec miał zapewnić szybką ewakuację rannych i zapewniać osłonę komandosom również w przypadku niepomyślnego rozwoju wypadków. 
        `    Koniecznie trzeba podkreślić, że miejsce lądowania znajdowało się niemal tuż przy najbardziej strzeżonym obiekcie w Tunezji - Pałacu Prezydenta. 

      Izraelską misję Tunezyjczycy tak sobie wzięli do serca - był to poważny cios dla tunezyjskich służb bezpieczeństwa - że będąc w połowie lat 90-tych w tym rejonie, w czasach kiedy Tunezja nie była dla Polaków drugą Bułgarią, a Hammamet drugimi Złotymi Piaskami, to mój indywidualny przylot w celach turystycznych do Tunezji wywołał zainteresowanie miejscowych służb specjalnych. Podobnie było jakiś czas potem, kiedy kolega Wolf przyleciał w podobnym celu do Tunezji. Cóż, krótko przystrzyżeni faceci w takim miejscu i w takich okolicznościach mogą wywołać pewne zaniepokojenie. Pamiętam nawet jak byłem świadkiem ćwiczeń tunezyjskiej grupy komandosów-płetwonurków, którzy wściekle trenowali tuż przy plaży Carthage na łodziach szturmowych, nieopodal Pałacu Prezydenta.
  
            Misja dodatkowo nadzorowana była z pokładów dwóch samolotów Boeing 707, z których prowadzono również rozpoznanie elektroniczne i kontrolę prognoz meteorologicznych oraz stanu morza dla miejsca operacji. W jednym z samolotów znajdował się oprócz szefa izraelskich sił powietrznych, także szef Amanu. Loty obydwu samolotów odbywały się oficjalnie jako przeloty samolotów pasażerskich nad Morzem Śródziemnym i zabezpieczane były przez 2 samoloty-cysterny i 4 myśliwce F-16. 

            O północy, przy granicy wód terytorialnych Tunezji,  zespół okrętów izraelskich rozdzielił się na dwie grupy. Dwie korwety z zespołem komandosów Sayeret Matkal popłynęły w stronę Tunisu. Dwie mile od wybrzeży Tunezji na wodę spuszczono pontony, na których mieli przepłynąć do brzegu  komandosi podzielonych na cztery zespoły: A i B (bezpośredni wykonawcy wyroku) i ubezpieczające C i D. Po wylądowaniu pierwszego zespołu na plaży, który korzystał z miniaturowego pojazdu podwodnego i odebraniu go przez oczekujących agentów Mossadu, na okręty przekazano sygnał, że lądowanie przebiegło bez przeszkód. Wkrótce na brzegu znalazły się trzy pozostałe zespoły. Okręty izraelskie wycofały się z wód terytorialnych, aby uniknąć wykrycia przez radary, czy też przez tunezyjskich rybaków. 
            Na brzegu komandosi sprawdzili broń. Komandosi zespołów A i B posiadali pm Uzi oraz Mini Uzi, a zespoły C i D dodatkowo wyposażone były karabiny szturmowe Galil i km FN MAG. Wszystkie egzemplarze broni były pozbawione numerów i znaków firmowych i wyposażone były w tłumiki dźwięku. Każdy z komandosów ubrany był w czarny kombinezon, posiadał kamizelkę kuloodporną, małą radiostację oraz elektroniczne urządzenie namierzające, pozwalające ustalić położenie komandosa w przypadku dostania się do niewoli. Wszystkie rozmowy między komandosami było słychać także w centrum dowodzenia, a ich dokładne położenie wyświetlał potężny ekran. 
            Tuż po pierwszej w nocy, trzema samochodami: Peugotem 305 i dwoma busami VW, markami bardzo popularnymi w Tunezji, a więc nie rzucającymi się w oczy, zespół komandosów udał się do Sidi Bou Said pozostawiając w miejscu lądowania kilku komandosów mających za zadanie ubezpieczać późniejszy odwrót. 
            Kiedy grupa dotarła na miejsce agenci Mossadu poinformowali komandosów, że Abu Dżihada nie ma w willi! Komandosi musieli teraz podczas oczekiwania na cel zachować olbrzymią ostrożność. W dzielnicy roiło się od uzbrojonych ochroniarzy OWP, gdyż oprócz Abu Dżihada mieszkał tu także szef wywiadu OWP Abu Al-Chol oraz Abu Massen (Abbas). 
            W pół godziny później, około 0130 Abu Dżihad wrócił ze spotkania z Farukiem Kadumim, reprezentującym interesy OWP zagranicą. Agenci Mossadu podłączyli się do centralki telefonicznej, aby blokować wszelkie rozmowy z Tunisem i posterunkami policji, wojska i Gwardii Narodowej. 
            Komandosi czekali teraz na moment, kiedy zgaśnie światło w sypialni Abu Dżihada. Tak czas rozpoczęcia egzekucji określał szczegółowo opracowany plan. 
            Około 0230 zgasło światło w sypialni. Komandosi z założonymi goglami noktowizyjnymi ruszyli do akcji. Błyskawicznie zlikwidowano kierowcę-ochroniarza Abu Dżihada używając broni z tłumikiem. Zespół D otoczył willę blokując wszystkie drogi do niej, zespół C ubezpieczał wejścia do willi zespołów A i B. Zespół A (Aleph) wszedł od frontu i po sforsowaniu drzwi wejściowych biegiem udał się do sypialni Abu Dżihada likwidując po drodze kolejnego ochroniarza. Zespół B (Bet) szturmujący od tyłu willi i zabezpieczający wejścia i parter również zastrzelił następnego palestyńskiego strażnika. W willi był juź tylko Abu Dżihad z rodziną. 
            W kilka sekund później między oczy Abu Dżihada wymierzona była lufa pistoletu maszynowego Uzi. Nim zdążył się dobrze się przebudzić kilka peemów pocięło go seriami ładując w jego ciało siedemdziesiąt pocisków kaliber 9 mm. Jego żona Um, która przebudziła się w chwili, kiedy ostatni Uzi wypluł cały magazynek, straciła całkowicie głos i nie mogła wezwać pomocy. 
            Komandosi wycofali się bezszelestnie, agenci Mossadu zgarnęli dokumenty z biurka Abu Dżihada, a cała akcja trwała tylko 13 sekund. Było to o 9 sekund mniej niż podczas najlepszego rezultatu, jaki osiągnęli komandosi podczas ćwiczeń! 
            Nim córka Abu Dżihada zaalarmowała wrzaskiem całą ulicę, izraelscy komandosi byli już dawno w drodze na pokład korwet... 

Wyrok został wykonany.
Oprac. Marso

Przy opracowywaniu tego materiału wykorzystano m.in. tekst "Długie ręce Mossadu" p. Ireneusza Chloupka.
 
  www.greendevils.pl