Jugosławia 1999

Fiasko rosyjskiej operacji

Lipiec 1999

  
          Plan rosyjskiego Sztabu Generalnego zakładał, że 200 rosyjskich komandosów opanuje lotnisko Slatina koło Prisztiny, a następnie z Rosji błyskawicznie wyleci ok. 4000 doborowych spadochroniarzy, którzy wzmocnią utworzony utworzony przez komandosów przyczółek i z którego wspólnymi siłami rozpoczęliby ofensywę zajmując część Kosowa graniczącą z Serbią proklamując utworzenie własnego sektora. Przygotowania do operacji były prowadzone wspólnie z Serbami, którzy udostępnili Rosjanom dane wywiadu.   

          Jednak rosyjscy generałowie nie zaryzykowali przelotu samolotów z rosyjskimi żołnierzami i wyposażeniem nad zamkniętymi dla nich przestrzeniami powietrznymi nad Rumunią, Bułgarią i Węgrami.   

          Rosji już dwa razy udało się "wykręcić numer". Za pierwszym razem rosyjscy komandosi przejechali niezauważeni przez NATO przez całą Jugosławię. Drugi "numer" to dyskretne opanowanie przez nich lotniska w Prisztinie. Na szczęście za trzecim razem zostali zablokowani i kolejna próba postawienia NATO przed faktami dokonanymi się nie udała. NATO jednocześnie dało Rosji do zrozumienia: najpierw ustalone zostaną warunki pobytu rosyjskich żołnierzy KFOR.   

          Dla wyjaśnienia: Rosjanie chcieli modyfikacji helsińskiego układu z Amerykanami, który ustalał warunki udziału Rosji w operacjach KFOR w Kosowie. Na ich warunkach Rosjanie mieliby m.in. rozmieścić swoje elitarne jednostki spadochroniarzy we wszystkich pięciu strefach, przy możliwie ich jak najściślejszym zgrupowaniu oraz utworzenia korytarzy między poszczególnymi jednostkami. Tym samym 4000 spadochroniarzy i komandosów umieszczonych wzdłuż granicy albańsko-serbskiej utworzyłoby faktycznie własną, szóstą strefę okupacyjną, osiągając jednocześnie to, czemu NATO od początku się sprzeciwia.   

      Tupolew Tu-95.    Jednocześnie Rosja pogorszyła swoje stosunki z USA wydalając z Moskwy zastępcę amerykańskiego attache wojskowego oraz w ramach ćwiczeń wojskowych naruszając po raz pierwszy od dekady przestrzeń powietrzną Sojuszu. Dokonali tego dwoma bombowcami strategicznymi dalekiego zasięgu Tu-95MS (kod NATO: "Bear") należącymi do jednej z sześciu dywizji wchodzących w skład 37. Wozdusznoj Armiji Wierchownowo Gławnokomandowanija (WA WGK -siedziba dowództwa: Moskwa; ilość Tu-95MS w Siłach Powietrznych Rosji: 64 szt.), które operowały nad amerykańskimi bazami w Islandii.   


          Rosja bezustannie zabiega o przywrócenie jej statutu wielkiego mocarstwa, ale ich taktyka, jak do tej pory, nie daje żadnych większych rezultatów.   
Oprac.: IG-88
e-mail : demon@greendevils.com.pl
 
www.greendevils.pl