![]() |
Jednak rosyjscy generałowie nie zaryzykowali przelotu samolotów z rosyjskimi żołnierzami i wyposażeniem nad zamkniętymi dla nich przestrzeniami powietrznymi nad Rumunią, Bułgarią i Węgrami. Rosji już dwa razy udało się "wykręcić numer". Za pierwszym razem rosyjscy komandosi przejechali niezauważeni przez NATO przez całą Jugosławię. Drugi "numer" to dyskretne opanowanie przez nich lotniska w Prisztinie. Na szczęście za trzecim razem zostali zablokowani i kolejna próba postawienia NATO przed faktami dokonanymi się nie udała. NATO jednocześnie dało Rosji do zrozumienia: najpierw ustalone zostaną warunki pobytu rosyjskich żołnierzy KFOR. Dla wyjaśnienia: Rosjanie chcieli modyfikacji helsińskiego układu z Amerykanami, który ustalał warunki udziału Rosji w operacjach KFOR w Kosowie. Na ich warunkach Rosjanie mieliby m.in. rozmieścić swoje elitarne jednostki spadochroniarzy we wszystkich pięciu strefach, przy możliwie ich jak najściślejszym zgrupowaniu oraz utworzenia korytarzy między poszczególnymi jednostkami. Tym samym 4000 spadochroniarzy i komandosów umieszczonych wzdłuż granicy albańsko-serbskiej utworzyłoby faktycznie własną, szóstą strefę okupacyjną, osiągając jednocześnie to, czemu NATO od początku się sprzeciwia.
Oprac.: IG-88
|