LEGIA
CUDZOZIEMSKA - AFRYKA
Wspomnienia
francuskiego spadochroniarza - 1954
ZEMSTA LEGII
(...) Po przybyciu do Tebessy dowiadujemy się, że 1. Regiment Etrangere,
który luzujemy, stracił podczas ostatniej akcji jedenastu ludzi. Wszyscy
zginęli od kul. Są oczywiście także ranni. Zdaje mi się, że jeśli straty
pułku przekraczają pewien procent zabitych chyba 33% - musi on być automatycznie
zluzowany. Ale jeszcze jedna przyczyna decyduje o wyjeździe tych legionistów:
historia z ostatniej niedzieli.
Tej niedzieli Legia miała przypadkowo dzień wolny. Pewien starszy sierżant
zapuścił się w pojedynkę do dzielnicy tubylczej. I został na ulicy zakłuty
nożami przez Arabów. Nieco później jakiś legionista przechodzący tamtędy
zobaczyłna asfalcie zwłoki swego szefa, obwąchiwane przez psa. Na oczach
sklepikarzy, handlarzy, tubylców, siedzących przy progu sklepików, legionista
podniósł ciepłe jeszcze zwłoki, zarzucił je sobie na plecy i przeszedł
tak niemal przez całe miasto, nim złożył trupa na kwaterze. Gniew. Dać
się zabić podczas bitwy zgoda, ale zginąć jak pies na ulicy!
W kwadrans później cała kompania dyżurna w polowych mundurach (inni mieli
służbę w górach) wpadła do miasta.
Zemsta! Zemsta!
Rozwścieczeni zaczęli rozbijać wszystko. Dzielnica arabska stanęła w ogniu.
Sześćdziesiąt cztery osoby, przeważnie mężczyzn, zastrzelono z pistoletów
maszynowych lub zakłuto bagnetami, w czasie krótszym niż godzina.
Reszty dzieła dokonał pożar.
Pierre
Leulliette
All
rights reserved
Wszelkie
prawa zastrzeżone
www.greendevils.pl