LEGIA CUDZOZIEMSKA
.
.
SZKOŁA LEGII
.
CZĘŚĆ CZWARTA
COMPAGNIES ENGAGES VOLONTAIRES

        Każdy ochotnik przyjęty do francuskiej Legii Cudzoziemskiej jest traktowany jednakowo i w ten sam sposób rozpoczyna swą służbę pod zielono-czerwonym sztandarem. Każdy, niezależnie od swych wcześniejszych doświadczeń wojskowych, pełnionych funkcji i stopnia w innych armiach, staje się najpierw nawet nie szeregowym legionistą, a tylko engages volontaire - zaangażowanym ochotnikiem. Każdy musi przejść twarde szkolenie unitarne w 4. Pułku Cudzoziemskim zwanym szkołą lub foyer Legii.

    Przez 4. Regiment Etrangere, którego baza znajduje się w m. Castelnaudary na południu Francji, co roku przewija się około 1700 nowo wcielonych ochotników. W Castel - jak popularnie określają to miejsce legioniści - odbywa się wstępne szkolenie podstawowe (Instruction) mające przygotować do dalszej służby w pułkach bojowych. Co tydzień trafia tam 30-50 osobowa grupa przyszłych żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Pobyt w 4.RE rozpoczyna się od zapoznania z francuskimi stopniami wojskowymi i ogólną organizacją pułku, powtórzenia niektórych badań lekarskich oraz szczepień ochronnych. Pierwsze kilka dni poświęconych jest na aprowizację i podział  w pododdziałach oraz sprawdzenie  sprawności fizycznej. Instruktorzy dokładnie zapisują wyniki poszczególnych ochotników uzyskane podczas biegu w ciągu 12 minut, wspinania po linie, podciągnięć na drążku oraz kilku dodatkowych ćwiczeń zależnych od inwencji przełożonych. Wyniki te mają wskazać jakiego natężenia treningów wymagają poszczególni żołnierze, a także potrzebne są do określenia nabytej w czasie szkolenia sprawności, przez porównanie z wynikami osiągniętymi po jego zakończeniu.
    Nowi ochotnicy wcielani są do jednej z trzech kompanii CEV - Compagnies Engages Volontaires. Do każdego plutonu przydzielany jest 1 oficer, 3-4 sierżantów i 3-5 kaprali-instruktorów. Ochotnicy są wymieszani pod względem narodowościowym, ale dowódcy starają się komponować pododdziały w ten sposób, by złożone były z par, w których ochotnikowi nieznającemu języka francuskiego towarzyszy ochotnik francuskojęzyczny. Podczas przyjmowania do Legii znajomość tego języka nie jest wymagana, gdyż zakłada się, iż będzie on poznawany podczas zajęć szkolenia podstawowego. Faktem jest jednak, że od pierwszego dnia w Castel, wszystkie komendy wydawane są po francusku, a ich wykonanie jest egzekwowane niezależnie od tego czy zostało zrozumiane, czy nie.
    Pierwszy miesią to szkolenie w warunkach poligonowych na tzw. "farmach" (Bel Air, La Jasse, Le Bertrandou) położonych 15-25 km od koszar, bez kontaktu z innymi plutonami i resztą pułku. Panują tam surowe warunki bytowe - "farmy" to proste budynki z białego kamienia, pozbawione ogrzewania i jakichkolwiek innych wygód. Ten miesiąc to przede wszystkim szkolenie pojedynczego żołnierza, szkolenie fizyczne w terenie, nauka składania i rozkładania karabinka FA MAS, pierwsze służby i dyżury oraz prace porządkowe. Szczególny nacisk kładzie się na marsze terenowe z pełnym wyposażeniem. Pierwszy tydzień zamyka marsz na dystansie 15 km, drugi i trzeci na 20 km, o ostatni, czwarty kończy się tzw. Marche Kepi Blanc (Marsz Białego Kepi). Odbywa się on podczas dwudniowych ćwiczeń taktycznych w górzystym terenie. Plutony ochotników w pełnym oporządzeni, z bronią i plecakami pokonują odcinek 50-70 km. po ukończeniu marszu, grupa wraca do Castel.

    Tego dnia po raz pierwszy engages-volontaires spotykają się z dowódcą pułku i swym dowódcą kompanii na uroczystości Remize de Kepi Blanc. Nocą, w świetle pochodni odbywa się wręczanie białych kepi Legii - od tego momentu ich posiadacze stają się już prawdziwymi legionistami. Pułkownik dowodzący 4.RE wita ich w wielkiej rodzinie Legii Cudzoziemskiej a jej nowi żołnierze recytują po francusku swój Kodeks Honorowy (Code d'honnoeur de legionaire), w pierwszych słowach którego jest mowa o "służeniu z honorem i wiernością".
    Dalsze szkolenie odbywa się po zakwaterowaniu legionistów już w samych koszarach Lapasset 4.RE.

    Drugi miesiąc "instrukcji" to nauka z wykorzystaniem sal wykładowych, krytych i otwartych strzelnic oraz na specjalnym torze przeszkód. Po raz pierwszy odbywa się strzelanie z kbk FA MAS, poprzedzone szeregiem ćwiczeń z wykorzystaniem elektronicznych symulatorów strzału. Rekruci zapoznawani są także z pozostałymi modelami broni strzeleckiej wykorzystywanymi w Legii (km M52, granatniki LRAC i Apilas, pistolet MAC50, itp.) oraz z wybranymi typami broni obcej. Dużo czasu poświęca się na trening musztry oraz pokonywanie toru z 19 różnymi przeszkodami - i oczywiście marsze. Ostatni z reguły tydzień drugiego miesiąca to trening górski w starym forcie w Camurac u podnóża Pirenejów. Poza poligonowym szkoleniem ogólnowojskowym odbywa się wtedy także nauka jazdy na nartach - w miesiącach zimowych, lub wspinaczki - w pozostałym okresie roku.
    Pozostałe dwa miesiące to dalsze szkolenie wojskowe, w czasie którego powinny się odbywać m.in. zajęcia ze szkolenia chemicznego, saperskiego i dużo zajęć z taktyki. W praktyce bywa z tym ostatnio bardzo różnie. Od samego początku duży nacisk kładziony jest tylko na wprowadzanie bardzo rygorystycznej dyscypliny oraz na zajęcia z języka francuskiego: naukę słów i wyrażeń (komend), a oprócz tego francuskich piosenek i marszów wojskowych. Według doniesień polskich legionistów, którzy przechodzili Instruction w Castel, w ostatnim okresie poziom typowego szkolenia wojskowego znacznie się obniżył w stosunku do lat ubiegłych. Większość zajęć nie ma charakteru nauczania, lecz tylko zapoznania z tematem, minimalna jest liczba odbywanych strzelań ostrą amunicją (zaledwie 3-4 w ciągu 4 miesięcy), walka wręcz to zaledwie 1-2 godziny podczas całego pobytu w Castel. Polscy ochotnicy, którzy odbyli wcześniej służbę zasadniczą w dobrej, ale wcale nie elitarnej jednostce liniowej Wojska Polskiego, z reguły przewyższają wojskowymi umiejętnościami swych kaprali instruktorów. Ci, którzy oczekiwali, iż wstępując do Legii staną się naprawdę profesjonalnymi żołnierzami, w Castel często się rozczarowują. Cztery miesiące szkolenia wstępnego średnio przygotowują pod względem fachowym, nawet legendarne wyczerpujące treningi kondycyjne Legii podobno znacznie złagodniały. Jeszcze w połowie lat dziewięćdziesiątych każdy dzień żołnierza CEV zaczynał się od 4-8 km biegu. Kolejni engages-volontaires byli bardzo zdziwieni tą informacją. nie przypominali sobie też, aby przechodzili sporą część z przewidzianych programem ćwiczeń taktycznych.

    Jedyne na co nie można narzekać w Castel, to brak prac porządkowych - sprzątanie wydaje się być zajęciem częstszym niż szkolenie wojskowe. Nadal na porządku dziennym jest brutalne traktowanie podwładnych przez przełożonych, szczególnie gdy nie rozumieją francuskich komend - rzecz uznawana dotąd jako element specyfiki szkolenia w Legii, ale szkolenia prawdziwego, mającego na celu stworzenie zahartowanego psychicznie i fizycznie, również doskonale przygotowanego fachowo żołnierza.
    Koniec szkolenia podstawowego w Castel to szereg egzaminów sprawdzających poziom nabytej przez legionistów wiedzy. Zaczyna je podczas 4-5 dniowych ćwiczeń tzw. Red - marche (marsz na odcinku ponad 100 km, z bronią i wyposażeniem, w terenie górzystym). Po nim odbywają się dwa biegi TAP (Troupes Aeroportees - oddziały powietrzno-desantowe), czyli według norm dla francuskich spadochroniarzy. Pierwszy, zwany "feta" to pokonywanie 1500 m na czas z dwunastokilogramowym plecakiem, a zaraz po nim drugi - także z plecakiem, ale już na 8 km. Następne zaliczenie to pokonywanie "parcoursu combat" czyli toru przeszkód oraz powtórzenie sprawdzianu sportowego jaki odbywał się po przyjęciu do Legii. Do tego dochodzi egzamin ze strzelania, wiedzy ogólnowojskowej oraz test, podczas którego legionista musi wykazać opanowanie kilkuset słówek francuskich. Z reguły dochodzi do tego jeszcze sprawdzian znajomości historii Legii Cudzoziemskiej.
    Ostatnie dni w Castel to prace porządkowe, zdawanie rejonu zakwaterowania oraz pożegnanie z kadrą dowódczą pododdziału, które najczęściej odbywa się w jednym z cywilnych lokali Castelnaudary. Wcześniej, przez cały pobyt w 4.RE w zasadzie nie udziela się żołnierzom żadnych przepustek, chociaż ostatnio zdarzają się przypadki grupowych wyjść "do miasta", oczywiście w mundurach wyjściowych, pod nadzorem dowódcy... na 2-3 godziny. Co miesiąc legioniści otrzymują około 1500 franków - ale nie do ręki, lecz na konto, z którego mogą je odebrać dopiero odchodząc z 4. Pułku.

    Na podstawie wyników uzyskanych przez żołnierzy na egzaminach końcowych sporządzana jest specjalna lista rankingowa (CTE00). Według tej listy, po przewiezieniu do Aubagne, legioniści meldują się kolejno u oficera w stopniu pułkownika (colonel) by otrzymać przydział do jednostek bojowych. Najlepsi mają prawo wyboru jednostki, choć nie zawsze jest to respektowane. Jest to też ostatni moment na rozwiązanie kontraktu. Taką decyzję przełożeni starają się wybić z głowy rezygnującemu różnymi sposobami, ale wbrew stwarzanym przez nich pozorom, nie mogą - w tym jednym przypadku - postawić na swoim. Różne są opinie na temat możliwości wymuszenia przez legionistę takiego przydziału jednostki jakiego sobie życzy. Z jednej strony pozytywnie oceniana jest postawa świadcząca o tym, że żołnierz wie czego chce. Z drugiej - ma on służyć tam gdzie wyśle go Legia i nawet alternatywa np. "albo trafię do spadochroniarzy, albo rezygnuję" nie musi złamać przełożonych.
    Wśród Polaków (jak zapewne i wśród innych narodowości) znacznie więcej jest tych, którzy przeszli 4-miesięczną "instrukcję" w Castel, niż takich, którzy odbyli pełny, 5-letni kontrakt w Legii Cudzoziemskiej. Wśród drugich często spotyka się opinię o pierwszych, że to mięczaki, ludzie o słabych charakterach i zbyt delikatnej psychice by przetrwać "szkołę" Legii. Wydaje się jednak, że poza takimi przypadkami, wielu to ludzie rozczarowani. Ktoś kto ma za sobą służbę w dobrej jednostce lub choćby odpowiednią wiedzę na temat intensywności i zakresu szkolenia w formacjach mieniących się doborowymi, ma prawo poczuć się rozczarowanym, gdy zamiast oczekiwanego - nawet brutalnego - profesjonalizmu trafia na przeciętność w brutalnej otoczce, a do ręki częściej otrzymuje miotłę niż karabin. Nawet gdyby później miał trafić do naprawdę elitarnych jednostek Legii...

Ireneusz Chloupek

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żadna część powyższego tekstu nie może być bez uprzedniej zgody właściciela praw autorskich 
reprodukowana, kopiowana lub publikowana.
Copyright (C) Ireneusz Chloupek, 1995
 

W pozostałych częściach:
1. Randka ze śmiercią. Francuska  Legia Cudzoziemska.  
2. Armia w armii. Francuska Legia Cudzoziemska.  
3. Legia może wybierać. Rekrutacja.   
5. Ochotnicy, specjaliści i podoficerowie. 4. Regiment Etrangere.
6. Repmani. 2. Regiment Etrangere de Parachutistes.
7. Piechota Szturmowa. 2. Regiment Etrangere Infanterie.
8. Mrok Dżungli. 3. Regiment Etrangere Infanterie.
9. Żołnierze i budowniczowie. 5. Regiment Etrangere.
10. Stąpając po minach. 6. Regiment Etranger de Genie.
11. W słońcu Dżibutti. 13. Demi-Brigade de la Legion Etrangere.
12. "Wyspiarze". Detechment de Legion Etranger de Mayotte.
e-mail: demon@intenerkom.com.pl