Wywiad
z
Muradem Mazajewem

reżyserem filmu "MARSHO"

 
       

Mjr Łupaszko: Ten film to pierwsza czeczeńska profesjonalna produkcja o czeczeńsko-rosyjskiej wojnie lat ’90. To także twój debiut. Co spowodowało nakręcenie tego filmu?


Murad Mazajew: To moja praca dyplomowa. Ten film nakręciłem chcąc choćby odrobinę uświadomić Światu, kim są Czeczeni, opowiedzieć, że mieli marzenia nijak związane z wojną, ale ciągła walka o wolność doprowadziła  do takiej sytuacji, w której ofiarowanie swojego życia dla Ojczyzny stało się dla wielu  Czeczenów niejako czymś zwykłym.

 

Mjr Łupaszko: Czy główny wątek miał swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości?

 

Murad Mazajew: Ten film poświęcam przyjacielowi, który studiował razem ze mną na 5 roku Uniwersytetu na tym samym kierunku. Kiedy dowiedział się, że w czasie pacyfikacji, w domu, zabito członków jego rodziny, odszedł by walczyć i zginął w walce. Był bardzo daleki od idei wojny. Wszyscy znajomi, którzy dowiedzieli się o jego śmierci byli zdziwieni, że wybrał dla siebie tą drogę -
drogę zemsty za rodzinę z bronią w ręku.
 

   
 

Mjr Łupaszko: Czy można porównać „Marsho” z jakimkolwiek innym filmem?


Murad Mazajew: Nie sądzę by można porównywać ten film z innymi, tak jak nie można porównać tej wojny z jakąkolwiek inną, ani w płaszczyźnie stosunków sił stron walczących, ani w ilości, ani w rodzajach używanej broni.

 

Mjr Łupaszko: Jakie jest główne przesłanie „Marsho”?


Murad Mazajew: Chcę powiedzieć, że Naród, który został porzucony przez cały Świat na pastwę Rosji, nie bacząc na nic, będzie w każdej swej generacji bronić swej wolności i godności, i Rosja  nigdy nie załatwi swoich problemów z Czeczenią wojenna drogą.

 

Mjr Łupaszko: Jakie problemy napotkałeś w czasie kręcenia filmu?



Murad Mazajew: Miałem problemy głównie o charakterze materialnym, ale poza tym wielu patrzyło na to poczynanie sceptycznie. Wielu osobom nie podobał się temat, bo  nawet  mówić  o tym stało się uważać za durny zwyczaj. Były  też małe kłopoty z przekonywaniem  ekipy do  wyjazdu do wąwozu Pankisskiego, które według niektórych  mediów i  innych zainteresowanych osób, stało się
schroniskiem Usamy bin Ladina i innych terrorystów.

 

Mjr Łupaszko: Skąd wziąłeś aktorów?


Murad Mazajew: Część aktorów  znalazłem w Tbilisi. Zawodowa aktorka Nino Koberidze zagrała matkę. Dziewczyna, która grała siostrę, była studentką uczelni teatralnej. Resztę roli odgrywali albo raczej zwyczajnie żyli według swojej codzienności uchodźcy czeczeńscy. Rosyjskich żołnierzy uchodźcy grać odmówili ze zrozumiałych powodów. Grali ich osoby mówiące po rosyjsku z mieszkańców Tbilisi.

 

Mjr Łupaszko: Czy wielu ludzi interesuje się filmem?



Murad Mazajew: Filmem interesuje się  wiele osób  różnych narodowości. Zainteresowanie wykazuje też wiele festiwali, mimo, że o to sami nie zabiegamy.

 

Mjr Łupaszko: Czy główny temat filmu jest tylko o Czeczenii?


Murad Mazajew: Nie sądzę by temat, który dotyka treść filmu był aktualny wyłącznie dla Czeczenii. To temat wojny, miłości, zemsty, dylematy. Ale w Czeczenii ten temat ma swój niepowtarzalny wydźwięk, swoja własną  mentalność.


Mjr Łupaszko: Czy Rosjanie próbowali przeszkadzać w pracach?


Murad Mazajew: W pojęcie Rosjanin wchodzi wieli różnych rzeczy. Dla Czeczenów, w odróżnieniu od Rosjan nie utworzyła się postać wroga w postaci każdego Rosjanina. Tym  bardziej, że wielu Rosjan jest przeciw tej wojnie i współdziała przeciwko nie tylko słowem, ale tez i czynem.
Natomiast siły Rosji pragnące wojny, na początku nie traktowały poważnie planów tego filmu, a potem ten film już po prostu istniał i nie dało się z tym nic zrobić. Ale zastrzegam, że w tym filmie nie ma nawet setnej części zbrodni, które dzieją się  w Czeczenii.


Mjr Łupaszko: Co myślisz o dzisiejszym Oporze w Czeczenii?


Murad Mazajew: Myślę, że ludzie, którzy stracili w tej wojnie wszystko, co mieli - znaleźli sens życia w zemście swoim oprawcom. Na pewno ten sens ma teraz ostrzejszy wymiar niż podczas 1 wojny, ale i pacyfikacje dokonywane przez Rosjan na ludności cywilnej są teraz obszerniejsze i krwawsze.

 

Mjr Łupaszko:Jak widzisz przyszłość w Czeczenii?


Murad Mazajew: Chciałbym zobaczyć Czeczenię, w której nie ma wojny, która żyje swoimi tradycjami i zwyczajami, w której zebrali się wszyscy Czeczeni, dla, których nie jest obojętny los swojego kraju, którzy chcą odbudować kraj i genofond narodu.

Czeczenia, taka, w której ludzie nie zastanawiają się, czy zajrzą do nich w  nocy ludzie w maskach.

 


 

Mjr Łupaszko: Jak wojna odcisnęła swe piętno na tobie?


Murad Mazajew: Wojna  odbija się na Czeczenach, którzy jeszcze pozostali nimi a nie stali się tylko bezwartościowymi przydatkami do krajów, w których egzystują, czyli tych, co zachowują swą mentalność.Wojna odbija się tym, że rozumiesz, że nie możesz jak reszta, spokojnie życ, że musisz żyć tak, by, choć trochę pomóc swojej konającej ojczyźnie.

 

Mjr Łupaszko: Czy myślałeś o pokazaniu filmu w Polsce?


Murad Mazajew: Z wielką przyjemnością bym pokazał ten film w Polsce. Sądzę, że dobrze poznaliście wszystkie uroki imperialnych ambicji i wiecie z własnego doświadczenia, co to jest ból o Ojczyznę.


Mjr Łupaszko: Kiedy będzie można kupić film na DVD?

Murad Mazajew: DVD można kupić od Islama (  info@kaukasus.tv ).

 

Mjr Łupaszko: Czy chciałbyś powiedzieć coś ludziom w Polsce?


Murad Mazajew: Chciałbym powiedzieć Polakom, zanim uwierzycie w to, co gadają ocenzurowane media, przypomnicie sobie, co mówiono o was, kiedy byliście w podobnych okolicznościach.

 

 


 

      wywiad przeprowadził Mjr Łupaszko
        

 


Copyright (C) www.greendevils.pl, 2004
wszystkie zdjęcia pochodzą z www.chechenfilms.org
All rights reserved
Wszelkie prawa zastrzeżone

http://www.greendevils.pl/