Film

OPERACJA
SAMUM

    Tuż przed wybuchem Wojny w Zatoce polscy agenci wyciągnęli z Iraku pozostawionych tam amerykańskich asów wywiadu. Rzecz w tym, że bardziej ważnymi od nich były zdobyte przez nich wyjątkowo cenne informacje i dane. Uratowanie Amerykanów miało charakter transakcji wiązanej: za uratowanie amerykańskich chłopców - Wielki Brat zza oceanu umorzy część naszego niebotycznego długu i ułatwi wstąpienie do NATO...
    U Pasikowskiego w "Operacji Samum" akcję ratunkową osłania nieświadomie polski były as wywiadu Józef Mayer (w tej roli Marek Kondrat -współproducent filmu) odciągając uwagę Irakijczyków od akcji polskich agentów: Brońskiego (B.Linda) i Kosikowskiego (Olaf Linde-Lubaszenko). Mayer przyjeżdża do Iraku uwolnić swojego syna Pawła (wyjątkowo u Pasikowskiego nie Cezary, a Radosław Pazura), który został aresztowany przez Irakijczyków. Cień bowiem na Pawła rzuciła agentka izraelskiego wywiadu wojskowego Karen (Anna Korcz - w scenie "rozbieranej" zastąpiona przez dublerkę).
    Amerykanom robi się gorąco koło tyłka...

    Film ogólnie mało udany, bez finezyjnego scenariusza, utrzymany bardziej w konwencji kina kpiarsko-komediowego, niż kina sensacyjno-szpiegowskiego jakim miał zapewne być. Kolejny przykład, że Pasikowski zabiera się za coś, o czym nie ma zielonego pojęcia. Nawet "konsultant" gen. G. Czempiński, chyba bardziej działał na dwa fronty (zboczenie zawodowe), starając się pogrążyć ten film po to, aby kinomani o nim szybko zapomnieli ( a tym samym, żeby się zbytnio nie interesowali super akcją polskiego wywiadu).
    Polscy agenci Broński i Kosiński działają w mało delikatny sposób, pokazując jako aktorzy po raz kolejny, że nie mają pojęcia o takich drobiazgach jak trzymanie broni, chodzenie z bronią itd., itp...
    Krótka fryzura Lindy-Brońskiego świeci bladością, co znaczy że obciął się on tuż przed realizacją filmu. Podczas oglądania "Operacji Samum" jest to szczegół, który rzuca się natychmiast w oczy. Linda jest spalony tureckim słońcem (w Turcji kręcono sceny na irackiej pustyni, Ankara udaje Bagdad), więc bladość dosyć widoczna -istotna cecha charakterystyczna- błąd w działaniach agenturalnych.
    Scena z ostrzałem z MP-5 przez Brońskiego irackich żołnierzy to żenujące widowisko. Bez żadnej osłony, krycia się, Linda-Broński strzela z dachu do prujących w niego z AK żołnierzy irackich. Broński widoczny na tle nieba jak Zorro o poranku...
    Ogólnie Linda wyraźnie bawi się w filmie niedojrzałością swego aktorskiego zadania - chleje wódę, strzela z karabinka, sypie mięsem, ot taki 47 letni chłopczyk.
    Nie wiadomo o co chodzi w konflikcie ojciec Józef - syn Paweł. Może pokłócili się o kobietę? Skąd ta nienawiść i niechęć? Oj cienki ten scenariusz. Gadulstwo irackiego przewodnika okazuje się być ważniejsze od całej postaci Mayera.
    Scena z uwolnieniem przez Mayera syna związanego na jakimś podrzędnym posterunku to już szczyt naiwności. Scenarzyści widać wymyślili tę akcję po całonocnej pijatyce w burdelach Ankary.
    Ktokolwiek podejrzany o szpiegostwo zostałby natychmiast przewieziony do Bagdadu, a jeśli trzymanie szpiega na posterunku na wsi miało jakiś sens, to pozbawione sensu było trzymanie go pod ochroną 1 (słownie: jednego) żołnierza, 1 agenta i chłopca na posyłki. A na pewno nie przesłuchiwałby go jakiś miejscowy wataszka -mogący swobodnie grać rolę brata Fidela Castro. Gdzie w tym filmie uwielbienie irackich oficerów do arabskich wąsów noszonych na modłę Saddama?
    U Pasikowskiego rozmowa agentki Karen z jej przełożonym, szefem izraelskiego wywiadu wojskowego (w tej roli Gustaw Holoubek) to gruba pomyłka. Holoubek ze swoją teatralną, zmanierowaną wymową nijak nie pasuje do roli szefa wywiadu. Gdzie tutaj do finezyjnych rozmów z podtekstem Bonda z jego przełożonym(ą) "M"?!
    Agenturalne działania amerykańskich szpiegów to jawne niedbalstwo. Chodzenie w wojskowych spodniach po Bagdadzie - nawet dziecko wie, że w czasie zagranicznych wojaży, czy pobytu za granicą należy się wystrzegać jakiegokolwiek wojskowego ekwipunku. A już o pomstę do nieba należy wołać po obejrzeniu sceny, kiedy to ubrani na kolorowo jak pajace (pewnie po to, żeby łatwiej było zwrócić na nich uwagę) amerykańscy superszpiedzy podchodzą do swojej supertajnej kryjówki za dnia (!) widoczni z odległości paru kilometrów.
    Żenujące jest oglądanie co chwilę chamsko powtykanych znaków firmowych sponsorów filmu. Jak robi się to w dobrym guście, polecam realizatorom filmu "Operacji Samum" obejrzenie choćby trylogii "Powrotu do przyszłości".
    O tym jak wyglądają iraccy oficerowie, jak się zachowują i przesłuchują, doskonale wiadomo z książek "Bravo Two Zero" i "Ostatni z Bravo Two Zero". Scenarzyści nie skorzystali jednak ze źródeł, bo pewnie litery im się rozmazywały w pijackim omamie po imprezie w Ankarze.
    Scena z uczeniem Amerykanów polskich nazwisk to plagiat pamiętnej sceny z Grzegorzem Brzęczyszczykiewiczem w "Jak rozpętałem II wojnę światową".
    Stereotypowa obsada: Linda-Kondrat-Lubaszenko-Pazura (tą razą Radek) staje się już więcej jak nudna. Osiemnaście dni w Turcji nie wystarczyło na stworzenie dobrego filmu akcji z wartką i ciekawą fabułą.
    "Operacja Samum" to film, gdzie błąd za błędem, nuda za nudą i niedojrzałość filmowa oraz brak elementarnej wiedzy w temacie filmu wali beznadziejnie w oczy.
    Realizatorzy filmu nie wysili się nawet na przeczytanie choćby "Akwarium" Suworowa, gdzie uzyskaliby podstawową wiedzę z zakresu działań agenturalnych. O roli "konsultanta" gen. Czempińskiego już pisałem. Jak widać zrobił (albo nie zrobił) wystarczająco dużo, aby ten film był, krótko pisząc, słaby.
    Na plakacie (także w filmie) pan Kondrat w bondowskiej pozie trzyma pistolet w ręce z palcem na spuście. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdybym nie fakt, że robi to trzymając palec na spuście zagięty na środkowym paliczku. Kompletny brak wiedzy strzeleckiej nie do pomyślenia u takiego asa wywiadu...

Copyright by Kobrecki '1999


CZY OBEJRZEĆ?
Ocena:***
!!!!!! - ABSOLUTNY HIT
****** - KONIECZNIE OBEJRZEĆ

***** - WARTO OBEJRZEĆ

**** - MOŻNA POPATRZEĆ

*** - UJDZIE W TŁOKU, CZYLI OBEJRZEĆ MOŻNA, ALE PO CO

** - NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ

* -TOTALNA KLAPA - FIASKO - TRZYMAĆ SIĘ Z DALA!

? - JESZCZE BEZ WŁASNEGO ZDANIA


www.greendevils.pl