|
|
Ślepota jenerałów w czerwonych lampasach
rodem z sowieckich akademii wojskowych przerasta rzeczywiście wszelkie
granice zdrowego rozsądku. Jeśli ktokolwiek wierzy, ze NATO ruszy dupsko
w chwili, kiedy sowiety na przykład naruszą granice Polski, to powinien
zapisać się do świadków Jehowy.
Artykuł 5 Sojuszu Atlantyckiego mówi
wyraźnie, że: "w wypadku ataku na jednego z sojuszników wszyscy pozostali
przyjdą z pomocą ofierze napaści podejmując niezwłocznie - indywidualnie
albo we współdziałaniu z innymi - takie działania, jakie uznają za stosowne,
nie wyłączając użycia sił zbrojnych w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa
obszaru NATO". Więc można zapomnieć o tym, że kilkunastu sojuszników NATO
uruchomi działania wojenne przeciwko najeźdźcy. Zanim zapadną decyzje minie
kilka dni, a wtedy trzeba będzie stanąć przed faktem dokonanym. I jak kiedyś
mieliśmy polską złotą jesień z czołgami i krzyżami na pancerzach, tak teraz
możemy mieć również jakąś porę roku i obce czołgi na skwerach.
