

Nie mam nic przeciwko naszemu członkowstwu w NATO, ale przeciwny jestem
podejściu polskich polityków pojmujących gwarancje NATO za swoisty parasol
ochronny nad Polską zwalniający ją od modernizacji armii oraz wypełniania
członkowskich deklaracji.
Równo dwa lata temu wspominałem w artykule "Zamiast wstępu" (to
był pierwszy artykuł na stronie
www.greendevils.com.pl), że większość
naszej armii będzie bardzo długo czekać na pieniądze ze skarbu państwa
na modernizację i przystosowanie do standartów natowskich w formacji "Others
forces for NATO" (po polsku w taborach). Otrzymałem kilka listów w
tej sprawie, gdzie wytykano mi nie zrozumienie tematu i zbytni pesymizm.
Pesymistą nie jestem, ale znam polskie realia i umiem patrzeć obiektywnie.
Zresztą dwa lata temu ówczesny zastępca szefa Sztabu Generalnego WP równie
obiektywnie jak ja stwierdził, że ostatnie jednostki z formacji wspomnianej
wyżej (z taborów, gwoli przypomnienia) osiągną pełną interoperacyjność
z Sojuszem za jakieś 10 lat, albo i więcej (czytaj: albo wcale). Tak więc
plan ministra Bronisława ma pełne szanse znaleźć się wkrótce w koszu, bo
jego plan sześcioletni ma małe szanse na realizację. Według tego planu
w
roku 2003 aż jedna trzecia Wojska Polskiego ma spełniać standarty NATO!
(jestem zszokowany tym optymizmem polityków).
Panowie politycy. Czas ograniczyć swoje diety, wyrzucić z wojska zbędne
bzdety w rodzaju wymienionych w poprzedniej części wojskowych zespołów
artystycznych, kin, bibliotek, wojskowych przedsiębiorstw handlowych, itd,
itd. Czy nikt nie widzi, że utrzymywanie tych dupereli to prawie jedna
czwarta budżetu wojska? Jak pieniądze na ten cel przeznaczy się na efektywne
szkolenie żołnierzy, to na pewno nie będą myśleli o tym, żeby wypożyczyć
książkę o kolejnych przygodach Winnetou. Zresztą który z poborowych dysponuje
teraz takim ilorazem inteligencji, który pozwala mu zrozumieć to co czyta???
- aż drżę na myśl, jak poborowi czytają instrukcje... Ale jest na
to rada: więcej kasy dla wojska, lepszy sprzęt, intensywne szkolenie -
i mamy w wojsku masę ochotników, z czego niejeden będzie chciał przedłużyć
sobie służbę w wojsku ze względu na to, iż będzie miał do czynienia z nowoczesnym
sprzętem wojskowym. Przykładem tego jest Bundeswehra, gdzie np. w jednostkach
pancernych wyposażonych w Leopardy 2 blisko połowa żołnierzy przedłuża
lub jest zainteresowana przedłużeniem służby w wojsku ze względu na kontakt
z Leopardami, szkolenia, a także pieniądze. Jak wojsko będzie wyszkolone,
wyposażone i najedzone to wtedy wyśle się je do kina albo do biblioteki.
Jak na razie wojsko spędza więcej czasu na mszach, modlitwach i wędzeniu
się w kadzidłach (ćwiczenia przeciwchemiczne?) niż na tym skromnym szkoleniu
co im oferuje nasze Wojsko Polskie.