Sierpień 1999

NATOmania

    Niestety cały czas w Polsce obowiązuje powszechna wiara w to, iż jako członek Sojuszu Północnoatlantyckiego możemy się czuć całkowicie bezpieczni. Jednocześnie problemy obronności Polski spycha się na margines uważając, że jest to zmartwienie pozostałych państw NATO. Można wyraźnie zauważyć, że problemy obronności Polski stara się zrzucić na sojuszników, a stąd już tylko krok do zniewolenia militarnego państwa. Jest to niemal identyczna sytuacja jaka zaistniała w okresie przedwojennym, kiedy to sojusz wojskowy z Francją został przyjęty za strategiczną podstawę polskiego planu obronnego. Pominięto całkowicie i zlekceważono tworzenie Obrony Terytorialnej, rozbudowę umocnień, możliwość prowadzenia działań nieregularnych. Stworzona Sieć Dywersji Pozafrontowej była jeszcze zbyt mała, żeby skutecznie przeciwstawić się okupantowi. Mimo wielkich tradycji działań nieregularnych (partyzanckich, wojny szarpanej, wojny podjazdowej, wojny urywczej) zupełnie zlekceważono przygotowanie i wykorzystanie tej formy walki dla obrony Polski. Wydano olbrzymie pieniądze na niepotrzebną Polsce broń ofensywną: okręty podwodne, niszczyciele, bombowce, które były całkowicie nieprzydatne w obronie państwa polskiego. Tym samym zabrakło pieniędzy na zakup środków przeciwpancernych. We wrześniu 1939 roku mieliśmy tylko 1200 armat ppanc kal.37 mm i niewielką ilość rewelacyjnych karabinów ppanc Ur wz. 35. OKW we wrześniu 1939 roku meldowało: "broń pancerna i lotnictwo to klucz niemieckiego sukcesu; gdyby Polacy mieli broń ppanc zwycięski pochód byłby niemożliwy". Odpowiednio spożytkowane pieniądze mógł wykorzystać przemysł zbrojeniowy COP produkując doskonałą broń przeciwpancerną.
    Sądy w rodzaju "Polsce nic nie zagraża", albo "jak będziemy zagrożeni to zatroszczymy się obronnością" to już niemalże przykłady zdrady. To współczesne przykłady XVIII-wiecznej polskiej "niezmierzonej lekkomyślności", jak opisał to Clausewitz. Ta niefrasobliwość skończyła się dla Polski utratą niepodległości na ponad 100 lat. Takie stwierdzenia nieodpowiedzialnych polityków, a i również wojskowych stanowią największe zagrożenie dla przyszłości Polski. Ktokolwiek bawi się w futurologię przewidując, że Polsce nic nie zagraża przez 5, 10 czy 20 lat powinien zauważyć, jak wielce zaskoczeni byli futurolodzy upadkiem komunizmu i ZSRS.
    Liczenie na przestrzeganie zasad jak w XVII i XVIII w., że "jeśli nikomu nie zagrażamy, to jesteśmy bezpieczni" to niemal infantylna naiwność naszych polityków.
    Najniebezpieczniejsze i najgroźniejsze jest to, że część decydujących o kształcie bezpieczeństwa RP nie rozumie roli sił zbrojnych w polityce państwa.
    Przesłaniem bezpieczeństwa narodowego Rzeczpospolitej Polskiej powinno być wskazanie udzielone nam przez papieża Jana Pawła II w czasie jego pielgrzymki do Polski w 1991 roku: WOLNOŚCI SIĘ NIE POSIADA-WOLNOŚĆ SIĘ STALE ZDOBYWA.
    Równie ważne stwierdzenie wyraził pisarz Józef Garliński: "Naprawdę suwerennym jest ten kraj, który potrafi się sam obronić".

    Obecna doktryna wojenna oparta na sojuszu z NATO jest idealnym odzwierciedleniem doktryny wojennej II Rzeczpospolitej, która doprowadziła do śmierci 22% polskich obywateli (ponad 6000000 obywateli), utraty 38% majątku narodowego, 30% mieszkań, 65% wyposażenia produkcyjnego i środków produkcji (straty = 16 900 000 000 $ -ceny z 1989 roku) oraz blisko półwieczem niewoli w obozie sowieckim (ponad 100 000 zamordowanych i wywiezionych, sowietyzacja gospodarki i życia społecznego).
    Istotą obrony terytorialnej RP jest stworzenie sytuacji, którą opisał ppłk. dypl. Stefan Mossor w "Sztuce wojennej w warunkach nowoczesnej wojny": jedna walka nie rozstrzyga o losach wojny, ale tysiące walk. Przykładami potwierdzającymi te stwierdzenia są wojny i konflikty w Wietnamie, Afganistanie, Czeczenii, Somalii, Chorwacji i Słowenii, gdzie potęgi militarne, a nawet supermocarstwa doznały porażek i musiały wycofać się z atakowanego lub okupowanego terytorium.
    Podstawą skutecznej, spełniającej konieczne warunki strategii obronnej Polski jest wykorzystanie korzyści atutów obrony własnego terytorium. Źródłem przewagi obrony jest to, że obrońcy własnego terytorium mogą przygotować i wykorzystać do walki z wojskami operacyjnymi najeźdźcy nie tylko swoje wojska operacyjne, ale również te środki, których nie może wykorzystać nieprzyjaciel, czyli wojska terytorialne, walory obronne i przygotowanie obronne terytorium Polski, oparcie w miejscowej ludności, działania nieregularne w masowej skali. Tak wykorzystane atuty stały się przyczyną klęski wojsk rosyjskich w Czeczenii, gdzie doborowe jednostki rosyjskie zostały sparaliżowane i rozbite.
    Działania nieregularne Obrony Terytorialnej zmuszą nieprzyjaciela do dekoncentracji i rozproszenia sił agresora, co tym samym doprowadzi do sytuacji, kiedy to agresor nie może wykorzystać swojej przewagi liczebnej, jakościowej i materialnej do rozstrzygającego uderzenia. Liczba miast (ponad 800) i innych miejscowości (ok. 60 000) stwarza warunki, gdzie zastosowanie najnowszych technik rozpoznania i rażenia oraz ruch lądowy nieprzyjaciela jest bardzo ograniczony. Terytorium RP jest bardzo dogodne do prowadzenia działań nieregularnych pododdziałami wojsk OT.
    Błędy w przygotowaniu obronnym Polski w 1939 roku były usuwane w cień przez odpowiedzialne za klęskę władze II Rzeczpospolitej lub miały wymiar gry politycznej mającej obciążyć sanację, piłsudczyków itp. Te polityczne interpretacje klęski września 1939 roku oraz subiektywne oceny historyków, polityków i wojskowych w rodzaju: mieliśmy za mało czołgów, armat, samolotów itp., że zostaliśmy oszukani przez sojuszników, przewaga liczebna i techniczna była miażdżąca zrodziły filozofię niemożności i bezsilności obronnej Polski. Nic bardziej błędnego!

    Polska jest w stanie obronić się sama bez pomocy NATO (które jeszcze na nas kiedyś najedzie, patrz opowiadanie Lewandowskiego: "Noteka 2015"), pomocy Rosji, czy Zimbabwe. Należy przygotować Obronę Terytorialną do prowadzenia skutecznych działań zbrojnych, które będą stanowiły najskuteczniejszy środek odstraszania i ewentualnej obrony RP. Należy też przygotować młode społeczeństwo do obrony narodowej. Należy doprowadzić do wzrostu świadomości narodowej, skuteczności i dostępności nowoczesnej lekkiej broni strzeleckiej, przeciwpancernej i przeciwlotniczej polskiej produkcji. Również należy ograniczyć zakupy bardzo drogiej nowoczesnej broni typowo ofensywnej (czołgów, samolotów, śmigłowców) na rzecz zakupu wysoko efektywnych typowo obronnych nowoczesnych broni ppanc i plot w rodzaju wyrzutni rakiet przeciwlotniczych IV generacji "Grom", przewyższającej znacznie swoimi parametrami "Stingera".
    Koszt sprzętowy (ceny z przełomu lat 1995/96): batalion czołgów T-72 = ok. 100 000 000 PLN. Koszt utworzenia i wyposażenia jednego batalionu OT = 2 400 000 PLN.
    Nie wolno dopuścić, aby wojska Obrony Terytorialnej miały tylko 100 000 żołnierzy, jak proponuje jeden z ostatnich projektów. We wrześniu 1939 roku 120 000 żołnierzy nie obroniło Warszawy...

    Od 7 lat po uzyskaniu suwerenności parlament nie znalazł czasu na debatę nad obronnością Polski. Nie ma nadal aktualnej do współczesnych warunków ustawy o obowiązku obronnym. Oszczędzanie na obronności Polski jest nieodpowiedzialnością polityczną wobec narodu polskiego, zwłaszcza w sytuacji, gdy już niemal całkowicie została odsłonięta tzw. ściana wschodnia państwa, a proces dalszej degeneracji obronności RP postępuje dalej. Rzecz niedopuszczalna przy sytuacji jaka istnieje w okręgu kaliningradzkim, wasalstwie Białorusi wobec Rosji i sytuacji w samej Rosji. Odsłonięcie ściany wschodniej stanowi dogodną sytuację dla Rosji, która z marszu może łatwo uchwycić m.in. Olsztyn i Elbląg.
    Trzęsidupstwo ministra obrony narodowej Onyszkiewicza ("męża Wnuczki"), który łamiącym się głosem (bał się ataku Specnazu na klatce schodowej?), sepleniąc i gubiąc się w wypowiedzi potwierdził informację o naruszeniu pod koniec czerwca 1999 roku granicy Polski przez rosyjskie śmigłowce szturmowe Floty Bałtyckiej z Kaliningradu - to przykład, że gówno warty jest sojusz z NATO, kiedy to NATO boi się wypowiedziami sprowokować Rosję, nie nagłaśniając faktów nagminnego naruszania przestrzeni powietrznej NATO, zwłaszcza w okolicach okręgu kaliningradzkiego przez uzbrojone śmigłowce i samoloty. Gdzie jest system obrony powietrznej NATO na tak ważnym potencjalnym teatrze działań wojennych?
    Niedługo nasi policjanci zatrzymają rosyjskie czołgi pod Mińskiem Mazowieckim za przekroczenie prędkości.
    Niedopuszczalne jest też tolerowanie przez państwo powszechnego przyzwolenia na przemoc i bezkarne łamanie prawa. Doprowadza to do zaniku rygorów moralnych, które mogą być katastrofalne w obliczu kryzysu (klęska żywiołowa) czy konfliktu zbrojnego. Polska powinna jak najszybciej zacząć karać tych, którym dotychczasowe przestępstwa uchodziły płazem, gdyż były to przestępstwa "o małej szkodliwości społecznej". W normalnym cywilizowanym świecie ktoś kto ukradł dolara jest tak samo karany, jak ktoś kto ukradł sto tysięcy dolarów. Powtórzenie choćby drobnej kradzieży jest recydywą i kończy się surową karą kilkuletniego więzienia. W Polsce do tej pory ktoś kto jest karany wielokrotnie nie jest ani przestępcą, ani recydywistą.

    To co się obecne dzieje w Polsce, nie jest podobne do żadnego cywilizowanego kraju: skorumpowani politycy, urzędnicy, policjanci, prokuratorzy i sędziowie, wszechwładne mafie narkotykowe, handlarze i przemytnicy broni, handel ludźmi, organami ludzkimi, chronionymi zwierzętami, terroryzm, nagminne wypuszczanie z więzień ciężkich przestępców. Dzisiaj w Polsce przestępcom jest lepiej niż poszkodowanym. Zatrważające jest to, że społeczeństwo otacza szacunkiem malwersantów, przyzwalając na to, aby stawali się politykami i decydowali o życiu społeczeństwa.

Copyright by Major Derlin'1999
www.greendevils.pl