Niestety cały czas w Polsce obowiązuje powszechna wiara w to, iż
jako członek Sojuszu Północnoatlantyckiego możemy się czuć całkowicie bezpieczni.
Jednocześnie problemy obronności Polski spycha się na margines uważając,
że jest to zmartwienie pozostałych państw NATO. Można wyraźnie zauważyć,
że problemy obronności Polski stara się zrzucić na sojuszników, a stąd
już tylko krok do zniewolenia militarnego państwa. Jest to niemal identyczna
sytuacja jaka zaistniała w okresie przedwojennym, kiedy to sojusz wojskowy
z Francją został przyjęty za strategiczną podstawę polskiego planu obronnego.
Pominięto całkowicie i zlekceważono tworzenie Obrony Terytorialnej, rozbudowę
umocnień, możliwość prowadzenia działań nieregularnych. Stworzona Sieć
Dywersji Pozafrontowej była jeszcze zbyt mała, żeby skutecznie przeciwstawić
się okupantowi. Mimo wielkich tradycji działań nieregularnych (partyzanckich,
wojny szarpanej, wojny podjazdowej, wojny urywczej) zupełnie zlekceważono
przygotowanie i wykorzystanie tej formy walki dla obrony Polski. Wydano
olbrzymie pieniądze na niepotrzebną Polsce broń ofensywną: okręty podwodne,
niszczyciele, bombowce, które były całkowicie nieprzydatne w obronie państwa
polskiego. Tym samym zabrakło pieniędzy na zakup środków przeciwpancernych.
We wrześniu 1939 roku mieliśmy tylko 1200 armat ppanc kal.37 mm i niewielką
ilość rewelacyjnych karabinów ppanc Ur wz. 35. OKW we wrześniu 1939 roku
meldowało: "broń pancerna i lotnictwo to klucz niemieckiego sukcesu; gdyby
Polacy mieli broń ppanc zwycięski pochód byłby niemożliwy". Odpowiednio
spożytkowane pieniądze mógł wykorzystać przemysł zbrojeniowy COP produkując
doskonałą broń przeciwpancerną.
Sądy w rodzaju "Polsce
nic nie zagraża", albo "jak będziemy zagrożeni to zatroszczymy się obronnością"
to już niemalże przykłady zdrady. To współczesne przykłady XVIII-wiecznej
polskiej "niezmierzonej lekkomyślności", jak opisał to Clausewitz. Ta niefrasobliwość
skończyła się dla Polski utratą niepodległości na ponad 100 lat. Takie
stwierdzenia nieodpowiedzialnych polityków, a i również wojskowych stanowią
największe zagrożenie dla przyszłości Polski. Ktokolwiek bawi się w futurologię
przewidując, że Polsce nic nie zagraża przez 5, 10 czy 20 lat powinien
zauważyć, jak wielce zaskoczeni byli futurolodzy upadkiem komunizmu i ZSRS.
Liczenie na przestrzeganie
zasad jak w XVII i XVIII w., że "jeśli nikomu nie zagrażamy, to jesteśmy
bezpieczni" to niemal infantylna naiwność naszych polityków.
Najniebezpieczniejsze
i najgroźniejsze jest to, że część decydujących o kształcie bezpieczeństwa
RP nie rozumie roli sił zbrojnych w polityce państwa.
Przesłaniem bezpieczeństwa
narodowego Rzeczpospolitej Polskiej powinno być wskazanie udzielone nam
przez papieża Jana Pawła II w czasie jego pielgrzymki do Polski w 1991
roku: WOLNOŚCI SIĘ NIE POSIADA-WOLNOŚĆ SIĘ STALE ZDOBYWA.
Równie ważne stwierdzenie
wyraził pisarz Józef Garliński: "Naprawdę suwerennym jest ten kraj, który
potrafi się sam obronić".
Obecna doktryna wojenna oparta na sojuszu z NATO jest idealnym odzwierciedleniem
doktryny wojennej II Rzeczpospolitej, która doprowadziła do śmierci 22%
polskich obywateli (ponad 6000000 obywateli), utraty 38% majątku narodowego,
30% mieszkań, 65% wyposażenia produkcyjnego i środków produkcji (straty
= 16 900 000 000 $ -ceny z 1989 roku) oraz blisko półwieczem niewoli w
obozie sowieckim (ponad 100 000 zamordowanych i wywiezionych, sowietyzacja
gospodarki i życia społecznego).
Istotą obrony terytorialnej
RP jest stworzenie sytuacji, którą opisał ppłk. dypl. Stefan Mossor w "Sztuce
wojennej w warunkach nowoczesnej wojny": jedna walka nie rozstrzyga
o losach wojny, ale tysiące walk. Przykładami potwierdzającymi te stwierdzenia
są wojny i konflikty w Wietnamie, Afganistanie, Czeczenii, Somalii, Chorwacji
i Słowenii, gdzie potęgi militarne, a nawet supermocarstwa doznały porażek
i musiały wycofać się z atakowanego lub okupowanego terytorium.
Podstawą skutecznej,
spełniającej konieczne warunki strategii obronnej Polski jest wykorzystanie
korzyści atutów obrony własnego terytorium. Źródłem przewagi obrony jest
to, że obrońcy własnego terytorium mogą przygotować i wykorzystać do walki
z wojskami operacyjnymi najeźdźcy nie tylko swoje wojska operacyjne, ale
również te środki, których nie może wykorzystać nieprzyjaciel, czyli wojska
terytorialne, walory obronne i przygotowanie obronne terytorium Polski,
oparcie w miejscowej ludności, działania nieregularne w masowej skali.
Tak wykorzystane atuty stały się przyczyną klęski wojsk rosyjskich w Czeczenii,
gdzie doborowe jednostki rosyjskie zostały sparaliżowane i rozbite.
Działania nieregularne
Obrony Terytorialnej zmuszą nieprzyjaciela do dekoncentracji i rozproszenia
sił agresora, co tym samym doprowadzi do sytuacji, kiedy to agresor nie
może wykorzystać swojej przewagi liczebnej, jakościowej i materialnej do
rozstrzygającego uderzenia. Liczba miast (ponad 800) i innych miejscowości
(ok. 60 000) stwarza warunki, gdzie zastosowanie najnowszych technik rozpoznania
i rażenia oraz ruch lądowy nieprzyjaciela jest bardzo ograniczony. Terytorium
RP jest bardzo dogodne do prowadzenia działań nieregularnych pododdziałami
wojsk OT.
Błędy w przygotowaniu
obronnym Polski w 1939 roku były usuwane w cień przez odpowiedzialne za
klęskę władze II Rzeczpospolitej lub miały wymiar gry politycznej mającej
obciążyć sanację, piłsudczyków itp. Te polityczne interpretacje klęski
września 1939 roku oraz subiektywne oceny historyków, polityków i wojskowych
w rodzaju: mieliśmy za mało czołgów, armat, samolotów itp., że zostaliśmy
oszukani przez sojuszników, przewaga liczebna i techniczna była miażdżąca
zrodziły filozofię niemożności i bezsilności obronnej Polski. Nic bardziej
błędnego!
Polska jest w stanie obronić się sama bez pomocy NATO (które jeszcze na
nas kiedyś najedzie, patrz opowiadanie Lewandowskiego: "Noteka 2015"),
pomocy Rosji, czy Zimbabwe. Należy przygotować Obronę Terytorialną do prowadzenia
skutecznych działań zbrojnych, które będą stanowiły najskuteczniejszy środek
odstraszania i ewentualnej obrony RP. Należy też przygotować młode społeczeństwo
do obrony narodowej. Należy doprowadzić do wzrostu świadomości narodowej,
skuteczności i dostępności nowoczesnej lekkiej broni strzeleckiej, przeciwpancernej
i przeciwlotniczej polskiej produkcji. Również należy ograniczyć zakupy
bardzo drogiej nowoczesnej broni typowo ofensywnej (czołgów, samolotów,
śmigłowców) na rzecz zakupu wysoko efektywnych typowo obronnych nowoczesnych
broni ppanc i plot w rodzaju wyrzutni rakiet przeciwlotniczych IV generacji
"Grom", przewyższającej znacznie swoimi parametrami "Stingera".
Koszt sprzętowy (ceny
z przełomu lat 1995/96): batalion czołgów T-72 = ok. 100 000 000 PLN. Koszt
utworzenia i wyposażenia jednego batalionu OT = 2 400 000 PLN.
Nie wolno dopuścić,
aby wojska Obrony Terytorialnej miały tylko 100 000 żołnierzy, jak proponuje
jeden z ostatnich projektów. We wrześniu 1939 roku 120 000 żołnierzy nie
obroniło Warszawy...
Od 7 lat po uzyskaniu suwerenności parlament nie znalazł czasu na debatę
nad obronnością Polski. Nie ma nadal aktualnej do współczesnych warunków
ustawy o obowiązku obronnym. Oszczędzanie na obronności Polski jest nieodpowiedzialnością
polityczną wobec narodu polskiego, zwłaszcza w sytuacji, gdy już niemal
całkowicie została odsłonięta tzw. ściana wschodnia państwa, a proces dalszej
degeneracji obronności RP postępuje dalej. Rzecz niedopuszczalna przy sytuacji
jaka istnieje w okręgu kaliningradzkim, wasalstwie Białorusi wobec Rosji
i sytuacji w samej Rosji. Odsłonięcie ściany wschodniej stanowi dogodną
sytuację dla Rosji, która z marszu może łatwo uchwycić m.in. Olsztyn i
Elbląg.
Trzęsidupstwo ministra
obrony narodowej Onyszkiewicza ("męża Wnuczki"), który łamiącym się głosem
(bał się ataku Specnazu na klatce schodowej?), sepleniąc i gubiąc się w
wypowiedzi potwierdził informację o naruszeniu pod koniec czerwca 1999
roku granicy Polski przez rosyjskie śmigłowce szturmowe Floty Bałtyckiej
z Kaliningradu - to przykład, że gówno warty jest sojusz z NATO, kiedy
to NATO boi się wypowiedziami sprowokować Rosję, nie nagłaśniając faktów
nagminnego naruszania przestrzeni powietrznej NATO, zwłaszcza w okolicach
okręgu kaliningradzkiego przez uzbrojone śmigłowce i samoloty. Gdzie jest
system obrony powietrznej NATO na tak ważnym potencjalnym teatrze działań
wojennych?
Niedługo nasi policjanci
zatrzymają rosyjskie czołgi pod Mińskiem Mazowieckim za przekroczenie prędkości.
Niedopuszczalne jest
też tolerowanie przez państwo powszechnego przyzwolenia na przemoc i bezkarne
łamanie prawa. Doprowadza to do zaniku rygorów moralnych, które mogą być
katastrofalne w obliczu kryzysu (klęska żywiołowa) czy konfliktu zbrojnego.
Polska powinna jak najszybciej zacząć karać tych, którym dotychczasowe
przestępstwa uchodziły płazem, gdyż były to przestępstwa "o małej szkodliwości
społecznej". W normalnym cywilizowanym świecie ktoś kto ukradł dolara jest
tak samo karany, jak ktoś kto ukradł sto tysięcy dolarów. Powtórzenie choćby
drobnej kradzieży jest recydywą i kończy się surową karą kilkuletniego
więzienia. W Polsce do tej pory ktoś kto jest karany wielokrotnie nie jest
ani przestępcą, ani recydywistą.
To co się obecne dzieje w Polsce, nie jest podobne do żadnego cywilizowanego
kraju: skorumpowani politycy, urzędnicy, policjanci, prokuratorzy i sędziowie,
wszechwładne mafie narkotykowe, handlarze i przemytnicy broni, handel ludźmi,
organami ludzkimi, chronionymi zwierzętami, terroryzm, nagminne wypuszczanie
z więzień ciężkich przestępców. Dzisiaj w Polsce przestępcom jest lepiej
niż poszkodowanym. Zatrważające jest to, że społeczeństwo otacza szacunkiem
malwersantów, przyzwalając na to, aby stawali się politykami i decydowali
o życiu społeczeństwa.