Prawdziwy pacyfista...


Jakiś czas temu na świecie zaczęły mnożyć się demonstracje, organizowane przez tzw. "Ruchy antywojenne" (one są "anty-" ale napewno nie "antywojenne", a jakie dowiecie się za chwilę). Niby wszystko jest w porządku: są jacyś ludzie, którzy nie chcą wojny, ale chcą pokoju itp. Sami święci niemalże. Tylko czasem coś sobie przypalą albo wstrzykną, ale to nic... Nawet meneli i innych potrzebujących nakarmią (Food not Bombs)...

Bez komentarza...

     Jednak zostawmy na boku meneli i przyjrzyjmy się sercu tych demonstracji. Otóż rdzeń tych manifestacji stanowią ludzie (chyba ludzie, w każdym bądź razie biologicznie są to homo sapiens) określani w środowiskach KGB i GRU mianem "gawnojed" co po polsku znaczy "gównojad". Zwano tak w latach 60. i 70. różnych młodych komunistów, Zielonych, pacyfistów i innych młodych, prężnych aktywistów lewackich.
     Związek Radziecki szczególnie cenił sobie ruch na rzecz jednostronnego
rozbrojenia (zagadka: kto miał się rozbroić?...). Istnienie tych ludzi było z pewnością dla oficerów GRU i KGB z pewnością szokujące. Oto bowiem ludzie na Zachodzie mając nie tylko dobrobyt materialny, ale również demokrację i wolność słowa, z własnej nieprzymuszonej woli wysługiwali się totalitarnemu państwu (dla porządku: chodzi o ZSRS), które na dodatek otwarcie manifestowało zamiary „wyeksportowania rewolucji” na Zachód i nie tylko. Byli oni gotowi zrobić wszystko co kazali przedstawiciele ZSRR - od jakieś manifestacji po pomoc w werbunku agentów... Że gównojady były przydatne komunistom wystarczy przypomnieć jak wielką rolę w latach 1968-1972 odegrał ruch przeciwko wojnie w Wietnamie, i później, gdy tylko Ronald Reagan zabrał się do odpierania zagrożenia ze strony Imperium Zła...
     A teraz, żeby było ciekawiej tego rodzaju ruchy zaczęły się odradzać - wspomniane wyżej manifestacje są tego najlepszym przykładem... No i zabawa zaczyna się na całego - mamy manifestacje (nawet w Polsce), gdzie jakiś zwolennik pokoju mówi do kamery, że "ta manifestacja jest tylko antywojenna i nie jest wyrazem poparcia dla Saddama Husajna" - a w tle powiewają irackie flagi...
    W ramach "pokojowych demonstracji" dochodzi do starć z policją, pali się flagi - głównie USA (na marginesie: to jest takie samo przestępstwo jak np. kradzież - dlaczego jeszcze nikt nie siedzi za to?), publicznie znieważa się Prezydenta i Premiera RP (zero tolerancji nie odnosi się do tych przestępstw?), a jakiś czas temu we Włoszech "pacyfiści" zaczęli podkładać bomby w samochodach oficerów US Army (dziękuję za taki pacyfizm, już wolę psy wojny...)
Pacyfista-aktywista... No i jeszcze ideologia neo-gównojadów. Myślałem, że umrę ze śmiechu, gdy pewna działaczka ruchu "Społeczeństwo Otwarte" w czasie zajęć na pewnej wyższej uczelni ogłosiła, że "ludzie w Iraku się nie buntują bo... odpowiada im władza Saddama" (!). Inny działacz pokojowy w trakcie debaty nt. Operacji "Iraqi Freedom" głosił tezy jakoby nie tylko operacja "Desert Storm" była zbrodnią wojenną, ale również inwazja Iraku na Kuwejt była w 100% usprawiedliwiona bo... Kuwejt ją sprowokował! Oczywiście USA to "imperium zła, wielki szatan i zło wcielone" itp. Na anarchistycznej stronie "Po Prostu" jest nawet dział: "Dominacja USA". Dalej jest jeszcze lepiej (albo i gorzej): "Izraelczycy to zbrodniarze", ale "terroryści palestyńscy to bojownicy o wolność i ofiary żydowskich zbrodniarzy". W ogóle jak się okazuje najgorsi zbrodniarze to albo bojownicy albo ofiary systemu, kara śmierci dla w/w osób to zbrodnia, ale akty terroryzmu to opór antysystemowy. A tacy ludzie jak np. ja, to niemalże naziści i podżegacze wojenni (no bo ma się w plecaku np. "Komandosa" albo "Raport"). Oczywiście KRLD i Kuba to raje na Ziemi...
     Jednym słowem ludzie ich pokroju są gotowi bronić największych zbrodniarzy i najbardziej okrutnych i znienawidzonych rezimów, chociaż w tych rezimach z miejsca wylądowaliby w obozie bynajmniej nie wędrownym, albo i 2 metry pod poziomem gruntu, w imię - właśnie czego/kogo? W czasach "Zimnej wojny" było to jasne - teraz chociaż niewykluczone, że np. Irak czy Korea Płn. jakiegoś poparcia "gównojadom" udzielają, to jednak  myślę że tutaj główną rolę odgrywa fanatyzm tych ludzi i ich głupota. Pod maską pacyfizmu i zbawiania Świata niosą nienawiść i zniszczenie. Gdyby nie byli tak zaślepieni swoim fanatyzmem, wiedzieliby komu sprzyjają. Wiedzieliby też, że Lenin, Stalin i Dzierżynski też podobnie jak oni zaczynali i jak to się skończyło.

Robal2pl

O gównojadach-pacyfistach możesz jeszcze przeczytać tutaj




www.greendevils.pl