PEWIEN
PIERWSZY
POLSKI
PODRÓŻNIK
POLARNY |
![]()
Wielki Podróżnik: Zamierzam już wkrótce pokonać samotnie, pieszo, jako Pierwszy Polak, dystans z Kwabongo do Burkina Faso.
R: To niesamowite! Faktycznie, jeszcze żaden Polak tego nie dokonał! Jak pan na to wpadł?
WP: Kiedy schodziłem do piwnicy, nagle zgasło światło i uderzyłem się głową w ścianę. Wtedy właśnie przyszedł mi do głowy plan nowej wyprawy.
R: Jak wiemy, w czasie ostatniej wyprawy, podczas której jako pierwszy Polak pokonał pan samotnie kajakiem Saharę, miał pan pewne problemy.
WP: Zgadza się. Były kłopoty z zaopatrzeniem ze strony ekipy francuskiego śmigłowca, która nie dostarczała mi świeżego pieczywa o godzinie siódmej piętnaście, tylko o ósmej. Ale problem rozwiązałem łącząc się przez telefon satelitarny z piekarnią w Marsylii, gdzie piekarze specjalnie dla mnie zaczęli piec bułki paryskie o godzinę wcześniej. Jeśli chodzi o prowiant, to dostarczane śmigłowcem co rano mleko było przez długi czas 2-u procentowe, zamiast zamawianego 1,5 procentowego. No i kawa była za słodka.
R: Ale zdaje się, że to nie był koniec pana kłopotów?
WP: I owszem. Prasę poranną dostarczano mi z jednodniowym opóźnieniem.
R: Rzeczywiście, to przykre. Czy miał pan jakąś dramatyczną sytuację?
WP: Wydarzył mi się straszny wypadek! Jedna ze zrzucanych na trasie mojej wyprawy według satelitarnego systemu GPS, toaleta ToyToy, proszę sobie wyobrazić, była pozbawiona papieru toaletowego.
R: Nie!
WP: Tak!
R: Coś takiego. Jak pan wytrzymał taki stres i napięcie psychiczne?
WP: Ratowałem się poranną gazetą.
R: Rozumiem. A jaki będzie pana kolejny cel wyprawy po podróży do Kwabongo?
WP: Zamierzam wrócić na biegun północny!
R: Nie!
WP: Tak! Tym razem zamierzam dojść do bieguna idąc tyłem, jako Pierwszy Polak i człowiek w rzeczy samej.
R: A co będzie dalej?
WP: Do bieguna południowego jako Pierwszy Polak dojdę ubrany w slipy kąpielowe.
R: To interesujące co pan mówi. A co na to lekarze?
WP: Zalecają dużo świeżego powietrza, spokój i rozmowy z ludźmi.
R: To zrozumiałe.
WP: A potem przelecę motolotnią z Kostomłotów do Władywostoku i jako Pierwszy Polak wyląduję precyzyjnie na Murze Chińskim.
R: A dlaczego akurat z Kostomłotów?
WP: A dlaczego nie?
R: Faktycznie.
WP: Następnie wrócę do Australii, aby jako Pierwszy Polak przejść Pustynię Simpsona ciągnąć za sobą wóz drabiniasty wyładowany niezbędnym ekwipunkiem takim jak telewizor, samochód służbowy, zbiorcza antena satelitarna i pralka Wiatka.
R: Zapewne opisze pan to wszystko w kolejnych książkach?
WP: Niewątpliwie staną się moimi kolejnymi bestsellerami, za które zarobię wystarczającą ilość pieniędzy na sfinansowanie moich kolejnych wypraw oraz kupno willi z basenem oraz bojler.
R: A po co panu bojler?
WP: Zamierzam bojlerem przepłynąć Pacyfik wzdłuż i wszerz. Albo na ukos. Jeszcze nie jestem zdecydowany.
R: Imponujące, co pan mówi. Nie dokonał tego jeszcze żaden Polak!
WP: I oto chodzi.
R: Czy jak zwykle na bieżąco będziemy znali przebieg pana ekstremalnej wyprawy z Kwabongo do Burkina Faso?
WP: Relacje z wyprawy na bieżąco będą znajdowały się w Internecie, Wiadomościach Wieczornych, trzech dziennikach ogólnopolskich, dwóch tygodnikach, Zoomie, Panoramie Dnia, 7 Minutach i w niedzielnym Rolniczym Tygodniu. Film dokumentalny z wyprawy przygotuje ekipa telewizji ogólnopolskiej, a na wyprawę wyrusza też trzech dziennikarzy z Dziennika Bandyckiego, którzy będą mnie fotografować i opisywać moją bohaterską wyprawę.
R: Dziękuje bardzo za spotkanie. Powodzenia.
www.greendevils.pl |