Najczęściej w pierwszym okresie
wakacji i na początku jesieni do przychodni i szpitalnych izb przyjęć zgłaszają
się osoby, które są zaniepokojone ukąszeniem przez kleszcza. Jedni są zmatrwieni
tym, że kleszcza nie mogą usunąć, inni usunęli go, ale w ten sposób, że
urwali mu dupsko, a łeb został w skórze (zakażenie murowane), inni spanikowani
są zasłyszaną gdzieś informacją, że kleszcz może przenosić jakąs zakażną
chorobę. Ale żeby się zabezpieczyć przed skutkami ukąszenia przez kleszcza
trzeba pomyśleć znacznie wcześniej i nie jest to wcale informacja, która
ma napędzić klientów firmom produkującym szczepionki. Taka jest po prostu
prawda i profilaktyka.
Jednak osób, które chcą z takowej profilaktyki przed letnim sezonem skorzystać
jest bardzo mało. Polak jest przecież mądry po szkodzie. Osoby takie narażają
się na zachorowanie na wczesnoletnie (kleszczowe) zapalenie opon mózgowych
i mózgu, jak i na równie niebezpieczną LD (o której się w Polsce nie mówi,
albo objawy jej są niewłaściwie diagnozowane!). O LD będę pisał w dalszej
częsci tego artykułu.
Przenosicielem, jak i rezerwuarem czynnika zakaźnego - wirusa, wywołującego
chorobę centralnego układu nerwowego nazywaną wspomnianym wczesnoletnim
zapaleniem opon mózgowych i mózgu są kleszcze.
Najczęściej spotykanym gatunkiem spośród kilku, które mogą przenosić ten
wirus jest mały sukinsyn o łacińskiej nazwie ixodes ricinus. Wredny
pajęczak, znany także pod pospolitym okresleniem "kleszcz psi" jest w Polsce
bardzo popularny i występuje dość powszechnie, stąd też niejeden z Was
miał (jak i piszący ten tekst) doczynienia z nim właśnie. W jego dwuletnim
cyklu rozwojowym spotykamy trzy stadia: larwę, nimfę i imago (forma dojrzała),
których cechą wspólną niezbędną dla dalszego rozwoju jest konieczność przynajmniej
jednokrotnego wyssania krwi od kręgowca. Wśród gatunków ssaków, gadów,
płazów i ptaków, na których pasożytują kleszcze ich typowymi żywicielami
są: myszy, krety, lisy, sarny, wiewiórki, zające, owce, krowy, konie, psy,
harcerze, partyzanci, komandosi, pracownicy leśni, myśliwi i grzybiarze
oraz turyści wszelkiej maści.
Do zakażenia wirusem zapalenia opon mózgowych i mózgu (o ile go ktoś posiada)
dochodzi w czasie ssania krwi przez krwiopijcę kleszcza. Ze względu na
znieczulające działanie sliny kleszcza, osoby poszkodowane mogą nie wiedzieć,
w którym momencie, a nawet w jakim dniu zostały zaatakowane przez 9 Pasażera
Nostromo. Najczęściej Mały Obcy zdąży powiększyć swoją wielkość kilkakrotnie
(np. z 1-2 mm do np. 5-7 mm). O ile nie mamy pod ręką jakiejś zgrabnej
kobitki, która mogłaby nas co jakiś czas zlustrować od góry do dołu (lub
na odwrót, to bez różnicy), a w szczególnosci obejrzeć nam plecy to zakładajmy,
że możemy, po kilku dniach pobytu w gęstwinie leśnej, teoretycznie być
nosicielem małej broni biologicznej typu kleszcz produkcji europejskiej.
Typowe miejsca ukąszenia człowieka przez kleszcze to: głowa, uszy, skóra
w okolicach zgięć dużych stawów, ręce i nogi. Ale muszę tu dodać, że kilkakrotnie
znalazłem kleszcza z gatunku ixodes ricinus na swoim brzuchu na wysokości
pępka. Wspomnę, że byłem ubrany w bluzę z długimi rękawami wypuszczoną
na spodnie, a pod spodem miałem podkoszulek. W jednym przypadku Intruz
był tam czas jakiś bowiem przeszedł metamorfozę i wyglądał już jak owoc
jagody conajmniej, a w innym przypadku uległ on niecelowemu zmiażdżeniu
(jego szczątki w mojej skórze doprowadziły do małego zakażenia). Ale prawda
jest taka, że było to wygodne miejsce do przeprowadzenia samodzielnej operacji
specjalnej celem usunięcia Obiektu z mojego ciała. Jak skutecznie i bezproblemowo
samodzielnie usunąć Intruza będę pisał dalej.
Jest też inna droga zakażenia: przez spożycie niepasteryzowanego mleka
pochodzącego od zwierząt pokąsanych przez kleszcze. Zainfekowane zwierzęta
nie ujawniając objawów chorobowych mogą znajdować się w stanie wiremii,
czyli obecności wirusa we krwi i wydzielać go z mlekiem. Zwierzęta zarówno
żyjące dziko, jak i te domowe po zakażeniu wirusem nie chorują, ale po
pierwszej infekcji produkują przeciwciała, które są dla nich absolutnie
wystarczającą ochroną w przyszłości. Podobnie rzecz ma się z naszym bohaterem
kleszczem. Będąc zainfekowanym nie choruje, ale do końca swojego życia
jest nosicielem czynnika zakażnego.
Jednak w przypadku człowieka jest zupełnie inaczej: zakażenie może być
początkiem poważnego procesu chorobowego!
Do miejsc, w których najczęściej dochodzi do infekcji należą obszary lasów
lisciastych, a szczególnie tych porośniętych paprociami, jeżynami, czarnym
bzem. Poza tym brzegi lasów, polany, zarośla w pobliżu oczek wodnych, stawów,
strumieni i rzek oraz łąki. I tylko w ten sposób należy oceniać potencjalne
miejsca, gdzie mogą występować kleszcze. Drukowane w różnych pismach mapki
występowania kleszczy w Polsce nie zawsze są zgodne z prawdą. Dlatego zawczasu
nie cieszmy się, że np. jedziemy w jakiś rejon, gdzie na mapce z gazety
nie pokazano występowania kleszczy. Możemy się potem nieprzyjemnie zdziwić,
kiedy przywieziemy do domu ze dwie rodziny kleszczy razem z ich dobytkiem.
Polska nieszczęśliwie znajduje się w endemicznym obszarze występowania
wirusa kleszczowego zapalenia opon mózgowych i mózgu. Ogniskami w których
najczęściej go stwierdzono są obszary Puszczy Białowieskiej, Mazury, Kampinos,
okolice byłych województw: gdańskiego, koszalińskiego, krakowskiego, opolskiego,
poznańskiego, skierniewickiego, szczecińskiego i zielonogórskiego. Ale
oczywiście wirus rządzi się też w innych miejscach Polski, z tym że w mniejszym
stopniu (albo i nie).
Większość ludzi zaatakowanych przez kleszcza(e) przechodzi zakażenie bezobjawowo
lub poronnie. Ale nie cieszmy się zawczasu! Bowiem u około 30% zainfekowanych
ludzi dochodzi do przejścia wirusa drogą limfatyczną, a następnie krwionośną
do centralnego układu nerwowego, a tam po trwającym nawet do trzech tygodni
okresie inkubacji, czyli wylęgania choroby, rozpoczyna się pierwsze z dwóch
stadiów choroby.
Pierwsza faza (wiremii) trwająca od 1 do 8 dni jest pozbawiona cech
ułatwiających jej rozpoznanie. Może przybrać formę nieżytu górnych dróg
oddechowych, dolegliwości żołądkowo-jelitowych, jak też schorzenia grypopodobnego.
Po tej fazie i kilkudniowym okresie względnego zdrowia rozpoczyna się dużo
gwałtowniejsze i cięższe drugie stadium choroby, które może występować
w postaci oponowej, oponowo-mózgowej, mózgowo-rdzeniowej i oponowo-mózgowo-rdzeniowej.
Każda z tych form może przebiegać z szerokim spektrum ciężkich objawów,
do których zalicza się m.in. wysoką gorączkę 38-41 stopni C, wymioty, uszkodzenie
nerwów czaszkowych i wynikające z tego nieodwracalne konsekwencje: porażenia
i zmiany psychiczne. W bardzo ciężkich przypadkach występuje śpiączka.
Niestety 1 do 1,5 % przypadków zachorowań na wczesnoletnie zapalenie opon
mózgowych i mózgu kończy się śmiercią. Co ciekawe, u dzieci przebieg choroby
jest łagodniejszy niż u dorosłych.
Profilaktyka postekspozycyjna (po ukąszeniu przez kleszcza) polega m.in.
na podaniu immunoglobuliny, która jest uzyskiwana od osób uprzednio zaszczepionych
i mających wysoki poziom przeciwciał. Taka profilaktyka może być zastosowana
jedynie do czterech dni od ukąszenia.
Profilaktyka preekspozycyjna (zastosowana przed ukąszeniem) polega na wcześniejszym
zastosowaniu szczepionki dającej gwarancję ochrony przed wszystkimi występującymi
w Europie szczepami wirusa wczesnoletniego zapalenia opon mózgowych i mózgu.
Po wykonaniu serii trzech szczepień uzyskuje się prawie 100% odpornosci
na zachorowanie.
Oczywiście szczegółów można dowiedzieć się od lekarza.
A teraz sposób na skuteczne pozbycie się kleszcza, którego nauczyliśmy
się w Centrum Szkolenia Specjalnego dr A.Bryla.
Należy rozgrzać do czerwonosci czubek ostrza noża, a następnie wyłuskać
nim ze skóry kleszcza. Ma to swoje bardzo dobre strony: przede wszystkim
zabija natychmiastowo kleszcza, uniemożliwiając mu strzyknięcie śliną do
srodka naszego ciała, co ma miejsce, gdy posmarujemy go np. masłem, aby
martwego łatwiej usunąć ze skóry. Jest to bardzo poważny błąd! Nigdy nie
smarujmy kleszcza masłem, benzyną, czy innymi specjałami, bowiem kleszcz
dusząc się strzyka śliną, która może być zakażona, przyspieszając ewentualne
zainfekowanie nas wirusem! Tak więc jak widać zabicie kleszcza gorącym
nożem to bardzo pozytywne działanie. Poza tym niejako przy okazji wypalamy
skórę wokół miejsca zaatakowanego przez kleszcza usuwając resztki Intruza,
jak i skutecznie dezynfekując skórę. Dla wprawnej osoby taka operacja to
kilkanaście sekund szybkiego manipulowania nożem. Wykonywałem ją parokrotnie
samodzielnie i muszę stwierdzić, że "rany pooperacyjne" miały zaledwie
kilka milimetrów szerokosci i po kilku latach są niewidoczne, zwłaszcza
na opalonej skórze. Jest to sposób napewno dla twardej osoby, a kto zooperował
się samodzielnie w ten sposób, niewątpliwie zaliczył kolejny stopień w
"survivalowej edukacji".
Teraz o "chorobie
z Lyme"
(Lyme Disease
- LD).
Zaczęło się w latach 70-tych ubiegłego stulecia w Lyme, małym uroczym miasteczku
w stanie Connecticut, niedaleko Nowego Yorku i Bostonu. Wśród mieszkańców,
a zwłaszcza dzieci zaczyna się szerzyć nowa choroba, zidentyfikowana przez
lekarzy jako "nieznany typ artretyzmu" objawiający się silnymi bólami stawów
(zwłaszcza kolan, uniemożliwiającymi stanie na nogach) oraz głowy, przeziębieniem,
zapaleniem gardła, wysoką gorączką, swędzącą wysypką. Coraz więcej osób
jest przekonanych o tym, że nie jest to żadna znana choroba. Spirala strachu
zaczyna działać. Do 1978 roku lekarze błądzą po omacku. Zwrot nastąpił
w chwili, kiedy jeden z mieszkańców Lyme znalazłszy na swoje skórze kleszcza
zawozi go jednemu z lekarzy, a ten natychmiast przekazuje go entomologom.
Drugi fakt o kluczowym znaczeniu dla rozpoznania choroby to identyfikacja
raportu medycznego z 1910 roku napisanego w Szwecji, który opisuje niemal
identyczne objawy chorobowe i co najważniejsze, wiąże je z ukąszeniem
kleszcza. Kleszcz został opisany przez fachmanów z Wydziału Medycznego
Uniwersytetu Harvarda i nazwany na cześć jednego z członków zespołu (dr
Dammina) Ixodes dammini. Sprawca został wykryty. Teraz należało wykryć
wirusa. Stało się to w 1982 roku, kiedy to wyizolowano bakterię wywołującą
LD. Krętek otrzymał nazwę Borrelia burgdorferi. Był to już radykalny
postęp, bowiem doprowadziło to do opracowania testu wykrywającego obecnosć
krętka w organizmie, który z równym powodzeniem może występować we krwi,
limfie, płynie mózgowo-rdzeniowym, jak i śluzówce pochwy.
O Ixodes dammini wywołującym LD wiadomo już sporo. Kleszcz ten żyje dwa
lata, a jego życie dzieli się na 4 okresy. Przez całe swoje życie
pije tylko krew zwierzęcą i ludzką tylko trzykrotnie. Nie będę tu szczegółowo
opisywał ich całego rozwoju od larwy, przez nimfę po osobnika dorosłego,
bo mało to kogo interesuje, a w szczególnosci mnie. Jak ktoś jest jednak
ciekawy to niech pogrzebie w książkach. Może coś znajdzie. Ważna jest informacja,
że w lipcu i sierpniu kleszcz ten jest szczególnie aktywny, gdyż poszukuje
pokarmu dla zgromadzenia zapasów energetycznych (samce do kopulacji, samice
do wydania potomstwa - obydwoje umierają po dokonaniu tych czynności).
Właśnie wtedy notuje się najwięcej "napadów" dokonanych przez zorganizowane
jednostki kleszczy. Ukrywają się m.in. na liściach krzewów skąd atakują
zwierzęta, opadając im na skórę. Uwaga: kleszcz reaguje na przesuwające
się jasne przedmioty lub przedmioty odcinające się od tła. Tak więc mundur
kamuflażowy u spotykanych w lesie różnych osobników może ma im pomóc w
ukryciu się przed kleszczami? Ale mówiąc serio: z tej i innych przyczyn
lepiej jaskrawo ubranym po lesie nie chodzić. No a jak nas postrzeli myśliwy,
to już tylko nasza wina, że wleźliśmy mu w jego teren polowania, a on nas
pomylił z dzikiem, gdyż tak pięknie się zamaskowaliśmy.
Jak wspomniałem, ukąszenie kleszcza nie jest bolesne ze względu na jego
znieczulającą ślinę. Dzieje się też tak ze względu na jego małe rozmiary
organów gębowych. Większość (ponad 50%) nie pamięta, kiedy została ukąszona
przez to zwierzęcie. W bardzo nielicznych przypadkach przebywa on na skórze
człowieka przez dłuższy czas. Siedmiodniowy, pełny cykl jest ewenementem.
Do infekcji wirusem wystarcza kilka lub kilkanaście minut.
LD jest trudna do zdiagnozowania. Pomaga tutaj specjalistyczny test. Typowe
objawy LD to: zaczerwienienie skóry i wysypka, objawy grypowo-przeziębieniowe,
objawy sercowe (przyspieszenie akcji, arytmia), objawy neurologiczne (bóle
głowy, sztywność karku, bóle uszu, zaburzenia widzenia, trudności w koncentracji,
osłabienie pamięci), objawy artretyczne (bóle stawów i ich opuchnięcie,
najczęściej bóle stawów kolanowych włącznie z opuchnięciem). Dochodzi do
tego zawsze podwyższona temperatura. LD cechuje się też wieloma innymi
nietypowymi objawami.
Obecnie najskuteczniejszym środkiem przeciwko LD jest tetracyklina i inne
antybiotyki z tej grupy.
W Stanach Zjednoczonych z roku na rok zwiększa się zachorowalność na LD.
W 1986 roku stwierdzono 1394 przypadki. W zeszłym roku było już około 15
tysięcy. LD rozprzestrzenia się gwałtownie i proces ten zahamować może
jedynie skuteczna szczepiona, nad która trwają obecnie prace. Obecnie stosuje
się skutecznie szczepionkę dla psów.
LD to problem rangi politycznej. Senator z Connecticut, Joseph Lieberman,
doprowadził do przesunięcia milionowych środków na walkę z LD z budżetu
obrony USA! Walkę z chorobą zapowiadają coraz to nowi politycy. "Choroba
z Lyme" była obecna w kampanii wyborczej rozpustnego Clintona i znalazła
swoje miejsce w jego programie reformy opieki zdrowotnej.
Terapia roczna chorego na LD kosztuje społeczeństwo USA prawie 92 000 dolarów.
Koszt operacji typu "bypass" i hospitalizacja pacjenta to ok. 30 000 dolarów.
Jak widać, LD to problem także finansowy.
LD zmieniła także tzw. american values, czyli wartości amerykańskie, do
których należały leśne wędrówki, zorientowanie na kontakt z naturą i doskonalenie
umiejętności skautowsko-traperskich. Obecnie najlepszą radą jest po prostu
w USA niewchodzenie do lasu.
Stwierdzono już, że LD występuje w prawie 50 krajach. Także w Europie,
a właściwie przede wszystkim. W Polsce unika się tego tematu, a jeśli się
kogoś więcej wiedzącego przyciśnie to słyszy się, że w Polsce występowanie
LD jest raczej prawdopodobnie. Należy stwierdzić: występuje napewno! Choćby
z tego względu, że występuje u naszych sąsiadów Niemców, Czechów, Słowaków,
Białorusinów, Litwinów i Rosjan. Kleszcz Ixodes dammini, nosiciel LD, nie
zna granic i może się swobodnie przemieszczać na zwierzętach, czy ptakach.
Ponadto u nas są wspaniałe warunki dla kleszczy, świeże powietrze, mnogość
zwierzyny, piękne okolice, wspaniałe lasy, dużo po nich partyzantów...