Survival

1 Rocznica powstania GDL. Listopad 1993. Rutki

Archiwalne zdjęcie z 1 Rocznicy powstania GDL (D-Day / Diabelski Dzień).
Ćwiczenia na tzw. kolejce amerykańskiej koło wiaduktu w Rutkach ("Rootky Bridge"). 6 listopad 1993

Rutki


 
    Wiadukt kolejowy w Rutkach k. Żukowa to już znany wielu młodym ludziom punkt, gdzie można podyndać na linie , spić piwko, powyginać barierki wiaduktu, które wraz z innymi elementami konstrukcji (tymi, ktore da się wyrwać, złamać i odkręcić) można wrzucić do znajdującej się kilka pięter niżej wody zalewu Raduni.
 
Najazd tej hołoty trwa już od końca lat 90-tych odkąd zaczęły się tam pojawiać różne, czasem bardzo dziwne firmy spod znaku tzw. ekstremalnych sportów, które za ciężkie pieniądze oferują m.in. huśtanie się na linie w rytm wahadła i temu podobne głupoty. Wiadukt w Rutkach położony w bardzo pięknym terenie na pograniczu Szwajcarii Kaszubskiej stał się mekką wszelkiej maści indywiduów oraz dziwnych firm, które oferowały "ekstremalne przeżycia" na tym obiekcie.
Wiadukt w Rutkach. 1999. Foto: Archiwum Niedźwiedzia
    Pierwszymi, którzy ten most odkryli dla potrzeb profesjonalnej wspinaczki byli członkowie Polskiego Związku Alpinistycznego na początku lat 90-tych. Wkrótce potem pojawili sie członkowie przyszłej grupy Green Devils Legion, by w listopadzie 1992 roku przeprowadzić tam pierwsze ćwiczenia alpinistyczne oraz szkolenia z zakresu działań specjalnych juz pod szyldem GDL. Nie bez znaczenia był fakt, że sporo członków grupy mieszkało zaledwie 20 minut drogi pieszo od wiaduktu. Wiele ćwiczeń było związanych z przejeżdżającymi pociągami i aż dziw, że nikomu nie urwało głowy, kiedy np. nurkował w ostatniej chwili przed lokomotywą między podkładami kolejowymi na wiadukcie... Niejeden rajd Mefisto zaczynał się lub kończył w Rutkach, nieraz i nie dwa na tym obiekcie Diabły witały swoich gości specjalnych m.in. z kompanii AT z W-wy, czy Wrocławia, którzy przyjechali tu by ich szkolić. Desanty do wody, do pontonu, diabelskie biegi po elementach konstrukcyjnych wiaduktu bez zabezpieczeń, minowanie obiektu, wspinaczka miejska itd, itd. To wszystko działo się właśnie w Rutkach. To właśnie niedaleko stąd jest słynna Trzcinowa Dolina, to tu właśnie zaczyna się Szlak Ho-Shi-Minha, to tu była Delta Mekongu...
    Przez ładnych kilka lat i członkowie PZA i Zielone Diabły zgodnie dzielili się tym obiektem (większość tras wspinaczkowych na betonowych podporach wiaduktu zostało wytyczonych i wykonanych przez członków GDL!), dbając o to, by nie ulegał on zbytniej dewastacji. Zresztą do roku 1995 było to zadanie bardzo ułatwione z tego względu, że bieżącą konserwacją zajmowały się PKP. W roku 1995 PKP zlikwidowało linię kolejowa Pruszcz Gd. - Kartuzy przestając jednocześnie dbać należycie o wiadukt. Opiekę nad konstrukcją zaczęli sprawować członkowie GDL.


Ćwiczenia GDL tuż koło wiaduktu w Rutkach. 1994 rok.
 

Jednak przełom nastąpił, gdy w telewizji regionalnej GDL zaprezentowała swoje szkolenie na tym obiekcie. Jak sie później okazało nie był to najlepszy pomysł. Wkrótce na wiadukcie w Rutkach pojawiły się pseudoparamilitarne grupki, jakiś psuedoinstytycje zajmujące się "szkoleniem" (CSSSSy i inne...), szpanerzy-sprzęciarze oraz dziwolągi ćpajace i drinkujące tanie wina w przerwie między zjazdami na sznurkach od bielizny. Wszyscy oni bez szacunku dla obiektu technicznego rozpoczęli powolną, acz skuteczna dewastację wiaduktu zagrażającą bezpieczeństwu przebywających na nim ludzi. Z wiaduktu do wody leciały deski, blachy zakrywające przestrzeń międzyszynową, fragmenty barierek. Niejeden gość dostał za to w dziób, ale w końcu Diabły się poddały. Obecnie ilość osób przebywających w weekendy na wiadukcie zmierza ku temu, ze wkrótce ktoś zacznie sprzedawać na niego wejściówki, bo czasem swobodnie przejść się po nim nie da niestety.
    Obecnie konstrukcja mostu przedstawia obraz nędzy i rozpaczy. Rdza, wyłamane deski i barierki, grafitti, butelki po winie i piwie, zużyte kondomy w każdym możliwym miejscu, tony śmieci (to rezerwat przyrody) zalegające już w promieniu 500 metrów od wiaduktu...
    Żal takiego miejsca...
weteran


Oddział GDL 200 m od wiaduktu w Rutkach. 1994 rok.

Oddział "Zielonych Diabłów" 200 m od wiaduktu w Rutkach. Z prawej znajduje się czynna jeszcze wtedy nastawnia. Łąkę na drugim planie porasta obecnie las-gaj z kilkumetrowymi drzewami. 1994 rok.


Zdjęcia z ćwiczeń GDL prowadzonych przez instruktorów AT na wiadukcie w Rutkach znajdują się w MMS "Komandos" nr 6/1999.

Wkrótce archiwalne zdjęcia z ćwiczeń z 1991/92 roku tj. przed oficjalnym powstaniem GDL!

 

Wejdź na
Militarne Forum Dyskusyjne! 
serwisu www.greendevils.pl



http://www.greendevils.pl/