O sztuce maskowania pisał już Sun Tzu w "Sztuce
wojny" ładny czas temu. Znamy maskowanie bezpośrednie (taktyczne),
cieplne, deformacyjne, dekoracyjne, dźwiękowe, elektroniczne, imitacyjne,
maskowanie łączności, naturalne, ogniowe, operacyjne, przeciwradiolokacyjne,
roślinne, sztuczne, techniczne, w podczerwieni i jeszcze mnóstwo innych.
Stosuje się maskujące ubranie. Jako pierwsze w świecie mundury kamuflażowe
wprowadziły do użytku oddziały Waffen SS. Deseń kamuflażu opracował na
przełomie lat 1935/36 profesor Herbert Schick. Co prawda na początku użytkowania
tych mundurów nawet Wehrmacht śmiał się z Waffen SS, że chowają się przed
kulami, ale z czasem dostrzeżono zalety maskującego ubioru. Nie tylko w
armii niemieckiej i nie tylko odnośnie munduru. Już nawet w 1916 roku pierwsze
brytyjskie czołgi Mark I wprowadzone do walki na froncie francusko-niemieckim
w 1916 roku miały już maskowanie wielobarwne.
Idąc na piwo z kolesiami można zamaskować się przed teściową w czasie powrotu
na z góry ustalone pozycje jako hydraulik (gorzej jak w domu akurat zepsuł
się kran).
Wracając późno do domu, żeby uniknąć przesłuchania ze strony małżonki,
tudzież teściowej, można przebrać się za śnieg, o ile jest zima, i skrycie
przeniknąć przez linie nieprzyjaciela. Jest to maskowanie imitacyjne.
Stosując materiały maskujące takie jak karton po 27 calowym telewizorze
Phillips, obciążając go dodatkowo pustakami keramzytowymi, możemy wprowadzić
w błąd sąsiadów, taszcząc pudło po schodach.
Będąc na działce skutecznie stosujemy zadymianie, aby uniemożliwić wgląd
sąsiadów na nasze terytorium, ostatecznie doprowadzając ich do wycofania
z uprzednio zajętych rubieży, a w końcu doprowadzając do spalenia altanki
sąsiada przez palącą się trawę.
Maskowanie dekoracyjne polega na tym, że naklejamy np. naklejkę z napisem
TURBO na klapie silnika oraz dodajemy gustowny spojler, a znaczek BMW (czyli
Bayerische Motoren Werke) z przodu naszego Fiata 126p i udajemy, że jest
to inny samochód, niż to wynika z dowodu rejestracyjnego.
Można przytaczać wiele przykładów stosowania maskowania. Mimo olbrzymiego
postępu technicznego, termowizji i noktowizji, nadal udoskonala się tradycyjne
środki maskujące. Stosuje się farby pochłaniające promieniowanie radarowe
(jako pierwsi zastosowali je Niemcy już w czasie II wojny światowej), farby
utrudniające wykrycie w podczerwieni, a także farby o niskiej emisyjności
tj. obniżające kontrast temperaturowy nasłonecznionej części pojazdu i
otoczenia. W ostatnich latach udoskonalono siatki maskujące, które mogą
maskować już nie tylko przed obserwacją wzrokową, ale także w pewnym stopniu
przed termiczną i radiolokacyjną.
Następnym krokiem w maskowaniu będą systemy, które oprócz maskowania w
podczerwieni, zakłócania układów naprowadzania broni nieprzyjaciela, będą
ostrzegać i likwidować zagrożenie. Obecnie prowadzone są próby różnych
systemów, które obezwładniają atakujący obiekt za pomocą licznych odłamków
czy broni małokalibrowej, ale przełomem będzie zastosowanie laserów wysokiej
energii.
Dlaczego o tym wszystkim piszę?
Spójrzcie na jakiekolwiek zdjęcie śmigłowca "Sokół" (oczywiście
lotnictwa wojskowego). Jest to absolutne przeciwstawienie do takich terminów
jak "zdeformowanie charakterystycznego kształtu", "przystosowanie go do
odpowiedniego tła np. koloru nieba, piasków, zieleni", "ukrycie przed rozpoznaniem
wzrokowym". Są to cytaty z hasła: "maskowanie barwne" z Encyklopedii
Techniki Wojskowej.

Błyszczący jak psu jajca kolor świeżo postawionego klocka w krzakach na
tak samo błyszczącym wściekle zielonym kolorze kojarzącym się z puszką
napoju "Sprite" nijak nie pasuje do wyżej przytoczonych terminów. Co prawda
wspomniany błyszczący kolor gówna widoczny gołym okiem z odległości paru
kilometrów zarówno w powietrzu, jak i na ziemi mógłby się zlewać na tle
olbrzymiej
kupy dinozaura, ale te jak wiadomo wyginęły dawno, cokolwiek by nie myśleć
o "Parku Jurajskim", i marzenie o zamaskowaniu śmigłowca na tle
kupy dinozaura jest niestety niemożliwe do spełnienia. Błyszczący "maskujący"
zielony kolor w odcieniu przypominający zielony blask sygnalizatora świetlnego
na skrzyżowaniu nijak nie jest możliwy do zastosowania w terenie z uwagi
na brak takowego oświetlenia w terenie, jak i trudności związanych z zamaskowaniem
śmigłowca na tle sygnalizatora (wymiary). Rzecz jasna cały ten kamuflaż
nie ma zastosowania, kiedy to "Sokół" unosi się w powietrzu, bowiem
blask wypucowanego lakieru jest jak sygnał dla strzelca np. Igły lub Strieły:
tutaj strzelać! Co uczyni zresztą z wielką skwapliwością.
Już nie wspomnę o spotykanym także maskowaniu "Huzara" w plamy żółto-zielone,
tak samo błyszczące. Ów żółty kolor nie jest możliwy do zastosowania nawet
w warunkach pustyni Gobi, a jedynie na tle hałdy odpadów z Siarkopolu.